Internat Black Forest

"Człowiek nie jest stworzony do klęski. Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać." - E.Hamingway

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Rozdział 13 – CZĘŚĆ I "Sekret potrzebuje dwóch twarzy, by się odbijać i dwóch par oczu, by móc obserwować ~ Stephen King''


Robert i Spencer szybko wbiegli do Internatu kierując się do pokoju dziewczyn. Była pora obiadowa, więc po drodze nikogo nie spotkali. Pragnęli uniknąć tych wszystkich spojrzeń i cichych szeptów wśród innych uczniów.
- Wróciłyście? - zapytała Spencer podbiegając do szafki – Dlaczego?
- Dostałam dziwnego smsa o Mattim i stwierdziłyśmy ...
- Jakiego? - przerwał dziewczynie Rob.
Kate podała przyjacielowi telefon, zobaczyła na jego twarzy przerażającą minę.
- O Boże ... - zaczął – Czy oni mu coś zrobili?
- Jak coś mu się stanie to sobie tego nie wybaczę. - zająknęła się Spencer
- To wszystko wina Fink'a. - uniosła się Kate, która była doskonałą aktorką. Po tych słowach wybiegła z pokoju a Alex tuż za nią. Udały się do toalety.
Cudowna gra aktorska! - krzyknęła Alex jednocześnie sprawdzając czy w toalecie nie znajduje się nikt więcej.
- Zamknij się. - odrzekła – Tobie do pięt nie dorastam.
- Uspokój się. Musimy coś ustalić a przez całą drogę się do mnie nie odzywałaś to jak miałyśmy to zrobić.
- Niczego przy Fink'u ustalać nie będę.
- Będziesz, będziesz. - usłyszała głos nauczyciela i zamykające się za nim drzwi łazienki.
- Czy ty jesteś wszędzie do kurwy?
- Tak, bo nie pozwolę ci zniszczyć tego do czego przez ten długi okres czasu doszliśmy.
- Co teraz będzie? - zapytała się Alex
- Macie się zachowywać naturalnie. Między wami ma być tak jak dawniej. - odrzekł
- Chyba kpisz! Nie chcę mieć z nią nic wspólnego! - uniosła się Kate
- To Matta więcej nie zobaczysz. - zagroził – Chociaż po twoich ostatnich występach nie sądzę, że ci na czymkolwiek zależy. Chyba nie zapomniałaś, że jesteś gorsza ode mnie?
- Zabiję cię! - zagroziła po czym rzuciła się na Mark'a. W ostatniej chwili Alex ją złapała i odepchnęła.
- Opanujmy się! - próbowała ich uspokoić Alex.
- Mogłem poprosić Spencer o współpracę, chociaż ona ma odrobinę godności, więc by się nie zgodziła. - powiedział z sarkazmem – Robimy tak. Udajecie, że między wami jest tak jak dawniej, musicie udawać, że chcecie tego głupka odnaleźć.
- Ja chcę go znaleźć! - zbulwersowała się Kate
- Oczywiście. Ja się już tym zajmę. Teraz idźcie do pokoju, bo muszę coś załatwić.

***


- Co zrobimy? - usiadła na łóżku Spencer i schowała twarz w dłonie.
- Chodźmy do Fink'a! - zaproponował chłopak – On na pewno coś wie.
- Rozmawiałam już z nim. - odrzekła Kate – Wyglądał na zdziwionego.
- Ha! On ma taką twarz, że wiecznie na zdziwionego wygląda.
- Co możemy zrobić? - zapytała zmartwionym głosem Alex – Dlaczego nikt w tej szkole nie próbuje czegokolwiek zrobić?
- Gdy byliśmy z Robem u jego babci postanowiliśmy zadzwonić do niego. Był strasznie dziwny, inny. Mówił strasznie chaotycznie, szybko. W jego głosie można było wyczuć strach. Opowiadał nam o Finku. Dowiedział się, że jest z kimś umówiony koło starego placu zabaw w lesie. W tym czasie powinien być w Moskwie. Matt miał tam iść i wszystko nagrać.
- I co nie odradzaliście mu tego? - zapytała z ironią w głosie
- Oczywiście, że tak idiotko! Nie chciał nas jednak słuchać, powiedział, że po naszym powrocie wszystko nam pokaże. - odrzekł Robert.
- Musimy iść na ten cholerny plac zabaw i znaleźć tą kamerę.
- Jeśli oni go mają to znaczy, że mają też jego sprzęt.
- To, co mamy tak bezczynnie tutaj siedzieć? - wtrąciła się kujonka
- Oczywiście, że nie. Idziemy teraz do lasu. - powiedziała Kate i wzięła do ręki bordowy płaszcz.
- Jest ciemno! Już dawno jest po ciszy nocnej. - odpowiedziała Spencer
- To sobie tutaj siedź i czekaj, bo prawdopodobnie wróci najebany z jakiejś dobrej imprezy! - odpowiedziała z sarkazmem – Jesteś taka naiwna.
- Okej masz rację. Chodźmy teraz, bo przecież wszystko widać.
- Też uważam, że powinniśmy iść rano. - stwierdziła Alex.
- Dobrze pójdę sama.
- Nie unoś się. - powiedziała błagalnym tonem Alex – Pójdziemy około 4:30 rano, wtedy jest już widno, a wszyscy inni śpią. Nie ryzykujmy teraz.
- Dobrze. Spotkamy się jutro przed wyjściem ze stołówki punktualnie o 4:30. Jasne?
- Jasne! - odrzekli chórem.
- Spencer, chodź spać do mnie. - zaproponował czule Rob – Nie powinnaś być teraz sama.
Dziewczyna natychmiast się zgodziła, po czym obydwoje wyszli zostawiając Kate i Alex same.
- Cudownie. - sztucznie się ucieszyła brunetka
- Przestań, proszę. Nie mam ochoty się z tobą kłócić. - zaproponowała Kate
- Po tym, co mi zrobiłaś? - zapytała retorycznie – Nigdy by mi nawet do głowy nie przyszło, że mogłaś sypiać z moim bratem i jeszcze wejść z nim w tą durną spółkę.
- To samo mogłabym o tobie powiedzieć. No może oprócz tego sypiania z nim. - zaśmiała się
- Śmieszne to, to nie jest. Myślisz, że z własnej woli współpracuję z nim? - odrzekła Alex
- A nie?
- Nie. Zmusił mnie do tego, powiedział, że w innym wypadku jego koledzy się tobą zajmą. Szkoda, że nie wiedziałam, że ty tymi kolegami też potrafisz się zająć.
- Nie znam nikogo, kto w tym siedzi oprócz Fink'a i jak się ostatnio dowiedziałam mojej matki. Pewnie mi nie uwierzysz, ale naprawdę mi na tobie zależało.
- Czas przeszły?
- Nie wiem. - spuściła głowę – Idę spać.

***


Rano o umówionej godzinie czwórka przyjaciół spotkała się, aby pójść do lasu. Był to dosyć chłodny poranek, na drzewach nie siedziały żadne ptaki natomiast na trawie widać było kropelki rosy, ślicznie mieniące się w promieniach porannego słońca.
-Idziemy? - zapytał Rob ziewając – Nie ma, co tracić czasu.
-Tak. - odpowiedziała chłopakowi Spencer
Przez dłuższy czas szli piaszczystą ścieżką w kierunku placu zabaw. Nikt z nich nie odzywał się słowem. Docierając do wyznaczonego miejsca Robert wydał reszcie osób polecenia.
- Musimy się rozdzielić, żeby szybciej przeszukać ten obszar.
- Może ja z tobą pójdziemy w tamtym kierunku, a dziewczyny w przeciwnym. - zaproponowała Spencer
- Może jednak powinniśmy chodzić pojedynczo? - odezwała się Kate – Szybciej coś znajdziemy.
- Nie już może chodźmy w dwójkach. - sprzeciwiła się Alex po czym odeszła z Kate w stronę krzewów – Co ty odwalasz? Jak nie masz ochoty ze mną przebywać to po prostu się do mnie nie odzywaj, w przeciwnym wypadku zorientują się, że jest coś nie tak.
- Nie pomyślałaś, że we dwójkę jest mniejsze prawdopodobieństwo, że my tą kamerę znajdziemy? - odrzekła pytaniem – Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co się stanie, gdy oni ją znajdą.
- Jakaś ty przebiegła. - uśmiechnęła się – Szukaj tej kamery obok tamtych brzózek, ja poszukam ich koło tych paproci i krzewów.
- Oni nie wiedzieli, że on ich nagrywa? - zapytała
- Problem w tym, że oni nie wiedzieli nawet, że on ich obserwuje. Nikt nie wie, co się z nim stało.
- Dziewczyny! Zamiast gadać zacznijcie szukać. - usłyszały głośny krzyk chłopaka
Dochodziła 6:00 a przyjaciele nadal niczego nie znaleźli.
- To nie ma sensu. Nigdy jej tutaj nie znajdziemy. - załamała się Spencer
- Jej prawdopodobnie w ogóle tutaj nie ma.
- Wracajmy już, bo niedługo zauważą, że nas nie ma i dostaniemy jakąś karę, a wtedy już niczego nie znajdziemy. - zauważyła Kate
Spencer z Robertem pierwsi ruszyli w kierunku szkoły, a tuż za nimi podążały Kate z Alex.
- Nie uważasz, że od powrotu z tego wyjazdu dziewczyny dziwnie się zachowują? - zapytała Spencer.
- Jakoś nie zauważyłem. Nie myślę o niczym innym niż o Mattim. - powiedział smutnym głosem – To jest mój najlepszy kumpel. Musimy go znaleźć.
- Tak tylko, że one zachowują się jakby na niczym im nie zależało. - wytłumaczyła – Tylko szepczą między sobą o czymś.
- Proszę cię. Chyba nie uważasz, że one mają coś wspólnego z jego zaginięciem?
- Kate może nie, ale Alex być może.
- Muszę iść do tego pajaca dyrektorka. Oni nic nie robią, aby go znaleźć. - odrzekł
Po powrocie do internatu od razu po śniadaniu skierował się go gabinetu zarządcy tego miejsca.
- Dzień dobry Brown. - zaczął z uśmiechem na twarzy.
- Nie rozumiem dlaczego jest pan taki szczęśliwy, kiedy nie wiadomo, gdzie znajduje się jeden z pańskich uczniów! - uniósł się – Dlaczego nic z tym nie zrobicie?
- Nie rozumiem o co ci chodzi. Przecież Matt znajduje się w swoim domu z rodzicami. Okazało się, że zabrali go nie mówiąc nikomu o tym. U Matta zdiagnozowano głęboką depresję. Rodzice chcą go wyleczyć umieszczając w specjalnym ośrodku. - wytłumaczył
- Nie wierzę panu. - odrzekł – Chcę się z nim skontaktować.
- Nie musisz. Poza tym jest to oddział zamknięty, w którym nie ma możliwości używania komórki.
- Matt był normalny jeszcze przed naszym wyjazdem! Co się takiego mogło stać przez dwa czy trzy dni? - ponownie krzyknął
- Czy naprawdę wyglądam na lekarza? - spytał retorycznie – Idź już, bo mam wiele ważnych spraw do załatwienia.
Chłopak szybko skierował się w stronę pokoju dziewczyn, aby wszystko im opowiedzieć.
- To niemożliwe. - powiedziała Harrey – Przecież zadzwoniłby czy coś.
- Muszę iść. - odrzekła Kate
- Zaczekaj! Pójdę z tobą. - zaproponowała Alex
- Mówiłam ci, że się dziwnie zachowują. - powiedziała do swojego chłopaka Spencer
Kate szybko biegła w stronę łazienki, a Alex podążała tuż za nią. Dziewczyna sprawdziła czy nikt się nie znajduje w toaletach, po czym zaczęła krzyczeć.
- Ja już tego nie wytrzymam! - załamała się Kate – Wszyscy tutaj kłamią, łącznie z nami. Nawet nie wiadomo komu ufać.
- Uspokój się i pokaż mi ten film.
- Jaki do cholery film? - zdziwiła się
- Proszę cię ... Nie udawaj przecież wiem, że to ty znalazłaś tą jebaną kamerę! - krzyknęła – I jeszcze mówisz, że w tej szkole nie można nikomu ufać. Jesteś najbardziej fałszywą osobą tutaj.
- Kurwa. Jesteś sprytniejsza niż myślałam. - zauważyła – Trzymaj. Obejrzyj sobie.
Tagi: 13.1
02.07.2014 o godz. 20:39

Rozdział 12.1 ''Wyjazd Roberta i Spencer''

27 września 2012 czwartek

Dochodziła godzina szósta rano. Był to dosyć ciepły czwartkowy poranek. Spencer wraz ze swoim chłopakiem wyszła przed szkołę. Czekali dłuższą chwilę nim ujrzeli wyjeżdżający zza zakrętu czarny samochód.
- To kierowca mojego taty. Wsiądź do auta, a ja podam Frankowi nasze walizki. - uśmiechnął się szarmancko
- W porządku. - odpowiedziała i ruszyła w kierunku nowego Audi A8 jednocześnie mówiąc ''Dzień dobry'' kierowcy rodziny Brown
Cała trójka spokojnie weszła do samochodu i cicho odjechali spod internatu.
- Jak nauka Robercie? - zapytał Frank patrząc uważnie na nierówną drogę
- Jakoś leci. W jakim humorze była wczoraj moja babcia?
- Trudno określić. Wczoraj dzwonili z kwiaciarni mówiąc, że nie zdążą sprowadzić strelicji królewskiej na sobotę.
- To musi być naprawdę zdenerwowana. Przecież to jej ulubiona roślina. - odpowiedział zmartwiony
- Przekonamy się dzisiaj. Rob może przedstawisz mi swoją dziewczynę? - zaproponował kierowca
- Kompletnie zapomniałem. Przepraszam Spencer. - uśmiechnął się i spuścił głowę.
- Jestem Spencer Harrey.
- Miło mi. Ja nazywam się Frank Burre i jestem kierowcą rodziny Brown. - odrzekł - Mam nadzieję, że nie masz choroby lokomocyjnej, bo czeka nas ponad 400 kilometrów do przejechania.
- Miejmy nadzieję. - zaśmiał się Brown
Podróż dłużyła się dla pary niemiłosiernie. Mijali oni kolejne stacje benzynowe, przystanki autobusowe lub mniejsze miasteczka. Około godziny 11.20 dojechali na miejsce. Samochód wjechał na podjazd. Szybko okrążył wielką fontannę stojącą przed domem by wreszcie zatrzymać się przed wejściem.
- Wow. - jęknęła Spencer
- Witam w moich skromnych progach. - odpowiedział żałośnie
Willa była niesamowicie duża. Stylem przypominała architekturę wiktoriańską. Ściany domu były koloru oliwkowobeżowego. Przed wejściem do domu znajdował się ogromny taras z widokiem na okoliczne równie piękne posiadłości.
- Pójdźmy w kierunku domku dla gości, który został specjalnie dla was przygotowany. - zarządził Burre
- Myślałem, że będziemy spać w willi, ale jeśli moja babcia tak zarządziła.
Rob, Spencer oraz Frank udali się kaminną ścieżką na tył rezydencji. Przeszli przez ogromny ogród z basenem i ujrzeli odrobinę mniejsze zabudowanie.
- Proszę klucz. Obiad zaczyna się o godzinie 14.00. Twoja babcia aktualnie jest poza miastem, więc spotkacie się dopiero w jadalni.
- Może to nawet lepiej. - odpowiedział Brown – Chodź Spencer rozejrzymy się.
Przeszli przez duży biały korytarz, po czym znaleźli się w ogromnym salonie. Pokój był połączony jednocześnie z kuchnią. Wszystko było w kolorze śnieżnobiałym. Z wielkich okien ich oczom ukazywał się widok na ocean.
- Ślicznie. - zachwyciła się dziewczyna
- Co robimy?
- Jak to co? Ja muszę się szykować, żeby wszystko wyszło idealnie. - krzyknęła
- Ale tyle godzin będziesz to robiła?
- No niestety, ale trzeba się doprowadzić do porządku.
- Jak chcesz. W takim razie ja idę pooglądać telewizję w biblioteczce.
- Mamy tutaj bibliotekę?!
- Taką mini mini. - uśmiechnął się uroczo

***


- Witaj babciu. - powiedział brunet podchodząc do starszej kobiety – To jest Spencer. Moja dziewczyna. - zaczął
- Dzień dobry pani. - przywitała się cicho
- Witaj. Zapraszam do środka. Dzisiaj na obiad podamy mięso z sarny nadziewane śliwkami w sosie koperkowym. Mam nadzieję, że będzie wam smakowało.
- Z przyjemnością spróbujemy. - odpowiedział grzecznie wnuczek – W takim razie przejdźmy do jadalni.
Wchodząc do pomieszczenia Spencer ujrzała kolejne piękne pomieszcznie. Ściany w kolorze jasnej zieleni pieknie komponowały się z białym stołem skierowanym bokiem do okien.
- Zapraszam. Zaraz podamy przystawkę. - powiedziała jedna z kelnerek
- Dziękuję. - powiedziała surowo – Więc długo jesteście razem?
- W sumie to dopiero od paru dni.
- Odważnie. - powiedziała gospodyni i poprawiła krzywo stojącą chusteczkę. - Opowiedz coś o sobie z łaski swojej, kochanie. - poprosiła
- Nazywam się Spencer Harrey. Moi rodzice prowadzą firmę Harrey Company z siedzibą w Nowym Yorku. - zaczęła
- Zajmująca się projektowaniem wieżowców?
- Tak, dokładnie.
-Coś mi się obiło o uszy. Będziesz kontynuowała rodzinny biznes?
- Raczej myślałam o studiowaniu medycyny. - odrzekła
- Dosyć ciężki kierunek.
- Tak, ale wiesz babciu, że Spencer jest najlepszą uczennicą w szkole?
- Naprawdę. No to jestem pełna podziwu. Ale ty Robercie też mógłbyś się wziąć do roboty.
- Dziękuję. - powiedziała dziewczyna
Dalsza część obiadu przebiegała nadzwyczaj łagodnie. Pani Brown po dwugodzinnym spotkaniu pożegnała parę.
- Kochanie twoi rodzice przyjadą jutro z samego rana. Zapraszam was na śniadanie około godziny 9.00.
- Dobrze napewno przyjdziemy. - powiedział odchodząc – Nie było chyba aż tak źle, prawda?
- Było bardzo miło. Może wybierzemy się na plażę albo pójdźmy na miasto? - zaproponowała dziewczyna
- Miałem właśnie to zaproponować! - krzyknął śmiejąc się
Para szybkim krokiem udała się do domku, w którym obecnie mieszkała. Natychmiast zdjęli odświętne ubrania i przebrali się w kostiumy kąpielowe.
- Mam nadzieję, że nie będziemy chorzy. - krzyknęła uradowana dziewczyna
- Przekonajmy się. - odpowiedział i pobiegł równo skoszoną trawą w kierunku oceanu.
- Czekaj na mnie!
Spencer i Robert spędzili na plaży ponad dwie godziny świetnie się bawiąc. Para zapomniała o dotychczasowych problemach, ponieważ chciała wykorzystać ten czas jak najlepiej niczym się nie martwiąc.
- Harrey! Widziałaś mój ręcznik? - zapytał rozglądając się
- Położyłam go na tamtych krzaczkach żeby wysechł. - odpowiedziała zakładając zwiewną sukienkę
- A nie pomyślałaś, że jakiś pies może podejść i się na nim położyć? - krzyknął i ruszył biegiem po ręcznik na którym wygodnie rozłożył się wielki bokser
- Zostaw go! Kupisz sobie nowy. - powiedziała przez śmiech
- Cholera! - krzyknął i zatrzymał się w połowie drogi – Dobra walić to. Chodź do domu.
- Spokojnie, spokojnie! - odkrzyknęła
Wolnym krokiem ruszyli w stronę wydm. Długo rozmawiali nim doszli do miejsca zamieszkania.
- Idę się umyć. - powiedział wchodząc przez drzwi jednoczyśnie całując dziewczynę w usta
- Może pójść z tobą? - zaproponowała podchodząc bliżej bruneta
- Jeśli masz ochotę. - powiedział cicho i ponownie pocałował Spencer
- Innym razem, skarbie. Muszę zrobić nam coś do jedzenia.
- Daj spokój zaraz idziemy na miasto coś zjeść. - odpowiedział
- No to idź się kąpać, bo nigdy nie pójdziemy. - uśmiechnęła się – Każdy wie, że w łazience spędzasz więcej czasu niż połowa dziewczyn z internatu.
- Bardzo śmieszne. - powiedział wchodząc po schodach
Około godziny 19.20 zakochani wyszli z posiadłości udając się w kierunku cetrum.
- Może zadzwonimy do Matta? Siedzi tam sam w szkole, więc pewnie się nudzi. - zaproponował
- Dzwoń!
Po krótkim oczekiwaniu chłopak wreszcie odebrał telefon.
- Co tam? - zapytała pozytywnie Spencer
- Wszystko okej, ale trochę się nudzę. Wiecie, że profesorek nigdzie nie wyjechał? Widziałem go jak kręcił się koło starego placu zabaw w lesie.
- A ty co tam robiłeś? - zaczął przyjaciel
- Albert mnie wysłała po jakiś list czy coś. Powiedziała, że jest zmęczona i sama nie może iść.
- Dobra, ale nie mieszaj się w to! - krzyknęła dziewczyna
- Muszę jutro wieczorem za nim iść, bo słyszałem jak umawiał się z kimś przez telefon.
- Gdzie dokładnie? - zapytali jednocześnie
- Koło kapliczki o jedenastej.
- Błagam cię nie idź tam! - mówiła proszącym tonem Harrey
- Wezmę kamerę i jak wrócicie wszystko wam pokażę. - obiecał – Kończę, bo ktoś idzie.
- Rozłączył się! - burknął chłopak – Nie podoba mi się to wszystko.
- Chodź do domu, już nie mam ochoty na żadne kino. - powiedziała spuszczając głowę – Zrobię nam jakąś kolację.
- Ty wracaj do domu, ale nic nie rób. Pójdę do kuchni babci i poproszę, żeby nam przynieśli kolację.
Po zjedzonym posiłku Brown i Harrey udali się do salonu, aby pooglądać telewizję.
- Martwię się o niego. - zaczęła kujonka w połowie wiadomości
- Nie wiem, co w tej sytuacji możemy zrobić. - powiedział z dziwną miną
- Może zadzwonimy do dziewczyn i one nam coś doradzą?
- Nie psujmy im tego wyjazdu. Będą się zamartwiały tak samo jak my.
- Jestem trochę zmęczona. Pójdę się położyć. - odpowiedziała
- Później wpadnę do ciebie. - powiedział gapiąc się w ekran telewizora – Szkoda, że nie mamy wspólnego pokoju!
- No naprawdę wielka. - spojrzała na niego z sarkazmem – Kocham cię, wiesz?
- Ja ciebie też! Czekaj na mnie! - odrzekł

28 września 2012 piątek

- Mamo, tato poznajcie Spencer! - zaczął chłopak wchodząc do jasnego korytarza
- Dzień dobry! - przywitali sie obydwoje
- Dzień dobry. Bardzo mi miło. - odezwała się brunetka
- Zapraszam. Wejdźcie do środka.
Tym razem stół w jadalni był przykryty beżowym obrusem, na którym stało pięć kompletów talerzy oraz bukiet białych róż.
- Jak w szkole, synku? - zapytała pani Brown podchodząc do stołu
- Jakoś idzie.
- A u ciebie Spencer?
- Nie jest łatwo, ale dajemy sobie radę.
- To dobrze, dobrze. - oznajmił pan Brown połykając kolejny kawałek bekonu
- Częstujcie się. - zaczęła babcia Roberta, która dotychczas nie odezwała się nawet słowem
- Dziękujemy babciu. Wszystko jest naprawdę smaczne.
- Co zamierzacie dzisiaj robić dzieciaki? - krzyknął ojciec bruneta
- Nie mamy jeszcze planów na dzisiaj, proszę pana.
- Mów mi Artur, proszę. - uśmiechnął się – Może pojedziemy do Walt Disney World Resort? Zawsze chciałem tam pojechać, ale nigdy nie było okazji.
- Tato proszę cię. - zaczerwienił się chłopak
- Daj spokój Robercik! Ja bardzo chętnie się tam wybiorę. - odpowiedziała pogodnie
- Spencer? - zaczęła seniorka – Słyszałam, że interesujesz się sztuką. Czy to prawda?
- Tak.
- Może chciałabyś zobaczyć mój nowy obraz Vincenta van Gogha?
- Posiada pani jego obrazy?
- Tylko ten jeden, ale jestem bardzo dumną posiadaczką. - zaśmiała się – Zapraszam cię na górę.
- Dziękuję.
Dziewczyna powoli weszła na górę, co chwilę się potykając.
- To tutaj! - wskazała ręką na duży obraz widzący na ścianie
- Niesamowity! - zachwyciła się
- Spencer. - zaczęła ostrym tonem kobieta – Naprawdę uważasz, że pasujesz do tej rodziny? Że pasujesz do mojego Roberta?
- Słucham? Może do pani rodziny nie, ale ja naprawdę bardzo go kocham.
- Jak jedna trzecia dziewczyn w szkole. Nie zastanawiało cię nigdy dlaczego akurat ciebie wybrał? - zapytała się z drwiącym uśmieszkiem
- Nie, bo wydaje mi się, że coś do mnie czuje.
- Zastanów się nad tym czy jest sens, aby Rob tracił dla ciebie czas. - oznajmniła – Jeśli możesz powiedz mojemu synowi, że położyłam się spać, bo rozbolała mnie głowa.
Spencer Harrey stała nieruchomo wpatrując się w odchodzącą siwą kobietę. Wiedziała, że prawdopodobnie kiedyś dojdzie do tej rozmowy, ale niespodziewała się jej tak szybko. Powolnym krokiem zeszła na parter i przekazała wiadomość od pani Elizabeth Brown.
- No trudno! - zaczął Artur – Więc jedziemy do tego parku rozrywki?
- Jasne. - zaśmiał się brunet
- Kochani jedźcie sami. Ja poczekam w domu, bo nie mam teraz ochoty na żadne szaleństwa, ale wy bawcie się dobrze! - odrzekła Gina Brown
- Jak chcesz, skarbie. - Artur podszedł i pocałował swoją żonę w czoło – A my ruszamy w drogę.
Mężczyzna wyszedł z domu i udał się do garażu, aby już za chwilę wyjechać na podjazd białym Range Roverem Evoque.
- Młodzież wsiada! - krzyknął uchylając szybę
- A Frank nie prowadzi? - zapytał Rob wsiadając na tylne siedzenie
- Czasami lubię sobie sam pojeździć.
Podróż nie trwała długo. Park znajdował się w odległości około stu kilometrów od willi państwa Brown.
- Pójdźcie kupić bilety, a ja w tym czasie zaparkuje samochód.
Już pół godziny później cała trójka znajdowała się na chodniku prowadzącym do głównego zamku Disnay'a. Cały dzień świetnie się bawili jeżdżąc na rozmaitych kolejkach, jedząc posiłki przypominające wyglądem raczej rekwizyty filmowe. Późnym wieczorem wspólnie wrócili do domu, gdzie niedlugo potem poszli spać.

29 września 2012 sobota

- Zapomniałem wczoraj zadzwonić do Times'a. - oznajmił rano Robert
- Rany! Ja też kompletnie o nim zapomniałam. - zmartwiła się Spencer
- Znajdź mój telefon. Postaram się z nim skontaktować.
- Spójrz masz dwa nieodebrane połączenie od Kate Lock.
- Teraz to nieważne, bo muszę zadzwonić do Matta. Skontaktuję się z nią później.
Po trzech nieodebranych telefonach para zaczęła się naprawdę martwić.
- Trzeba coś z tym zrobić! Może oddzwonimy do dziewczyn? -zaproponowała
- Zadzwońmy lepiej do dyrekcji. Miałem gdzieś zapisany numer. Poszukaj go w tamtym kalendarzyku.
Po dłuższej chwili kujonka znalazła odpowiedni numer.
- Dzień dobry! - krzyknął do słuchawki – Chciałbym rozmawiać z dyrektorem Smithem
- Kto mówi?
- Robert Brown, uczeń szkoły.
- Już łącze. - odpowiedział głos w słuchawce
- Witam Robercie w czym mogę służyć?
- Chciałbym się dowiedzieć, co się dzieje z Mattem? - chłopak czekał dłuższą chwilę na odpowiedź, której wolałby nie usłyszeć.
- Nie mamy pojęcia, co dzieje się z twoim kolegą. Nikt nie widział go od wczorajszej kolacji. Policja podejrzewa, że mógł uciec z internatu, ale poszukiwania nadal trwają.

Rozdział 12.2 ''Wyjazd Kate i Alex''

27 września 2012 czwartek


- Witaj! - powiedziała sennym głosem Kate do Alex, która stała przy szarym samochodzie – Fajna fura.
- Bardzo śmieszne! - krzyknęła dziewczyna – Dostałam go na szesnaste urodziny od babci.
- Przecież nic nie mówię.
- Jedziemy?
- Oczywiście! Wsiadaj!
- Nie drzyj się Kate. - uciszała przyjaciółkę brunetka – Większość uczniów jeszcze śpi.
- Dobra, dobra. Wsiadaj do tej limuzyny.
- Miałaś skończyć. - zaśmiała się
- Ile będzie trwała podróż? - zapytała się Kate wyglądając przez okno starego pickup'a
- Zależy ile ''ta limuzyna'' wyciągnie! - uśmiechnęła się – Ale myślę, że więcej niż cztery godziny nie powinnyśmy jechać.
- To fajnie. W sumie z tobą mogłabym nawet trzy razy tyle przejechać. - powiedziała
Po kilkuset przejechanych kilometrach i wielu zaliczonych stacji benzynowych przyjaciółki dotarły do celu. Im oczom ukazały się dwa niewielkie drewniane domki letnistkowe. Wokół nich rosły olbrzymie sosny, świerki i dąby. Koło niewielkiej polany znajdowało się spore jeziorko, które w świetle popołudniowego słońca wyglądało naprawdę zjawiskowo.
- Nie przesadzałaś opisując to miejsce. - zachwyciła się Kate wyjmując z samochodu walizkę
- Zapraszam do mojej willi.
- Och ... dziękuję bardzo. - udała onieśmieloną
Domek, w którym zamieszkały koleżanki był dosyć duży. Na wprost głównego korytarza znajdowała się niewielka kuchnia połączona ze sporym salonem. Obok tych pomieszczeń znalazło się miejsce dla wyjątkowo dużej jadalni i łazienki. Natomiast dwie sypialnie znajdowały się na pierwszym piętrze do których prowadziły drewniane schody.
- Uroczo tutaj. - zaczęła Kate Lock patrząc na obrazek wiszący na błękitnej ścianie
- Dziękuję. Może chcesz zobaczyć swój pokój? - zaproponowała
- Może później. Teraz mam ochotę na jakiś spacer. - odrzekła – Wybierzesz się ze mną?
- Chętnie, tylko założę wygodniejsze buty.
Po dłuższej chwili Alex z Kate już szły w głąb lasu. Mijając kolejne drzewa rozmawiały na rozmaite tematy. Dopiero po godzinie marszu postanowiły, że czas wrócić do domku i przyrządzić kolację.
- Co jemy? - zapytała właścicielka
- Mam ochotę na tosty!
- Już się robi.
- Chodź pomogę ci. - zaproponowała
- Ja sobie poradzę, a ty spróbuj włączyć ten stary telewizor i wybierz jakiś film, który możemy obejrzeć.
- Jasne.
Dziesięć minut później po skończonym posiłku dziewczyny zaczęły oglądać nudny argentyński film o dwóch kryminalistach, którzy starali się uciec z więzienia.
- Ależ to nudne! - krzyknęła przeraźliwie Lock
- Wybacz, ale ja tego nie wybierałam. - zaśmiała się
- Nie chce mi się tego oglądać chyba pójdę się wykąpać.
- W porządku. Ja w tym czasie pościele nam łóżka.

28 września 2012 piątek

- Hej! - powitała dziewczynę Kate, która stanęła w progu kuchni
- Już nie śpisz? - zapytała ze zdziwieniem w głosie
- Jakoś w ogóle nie mogłam zasnąć. Było strasznie zimno w nocy.
- Trzeba było przyjść do mnie! - zaśmiała się uroczo – Ale przecież mówiłam ci, gdzie są koce.
- Jakoś mi wyleciało z głowy. Chcesz kawę? - powiedziała wskazując palcem na blat
- Dzięki. Robimy śniadanie?
- W sumie to już zrobiłam. - uśmiechnęła się Kate Lock – Nie wiedziałam z czym będziesz chciała kanapki, więc zrobiłam ze wszystkim. Zajrzyj do lodówki.
- O rany! - krzyknęła spoglądając do środka przedmiotu – I ja mam to sama zjeść?
- Może zostać na kolację. - zaproponowała – Co dzisiaj robimy?
- Teraz w sumie nie wiem, ale oglądałam pogodę i wieczorem ma być dosyć ciepło, więc pomyślałam, że możemy się pokąpać w jeziorze.
- To ty się pokąpiesz, a ja po patrzę.
- O nie, nie, nie. Będziemy się kąpać razem i będzie świetnie. - krzyknęła radośnie
Po skończonym śniadaniu Alex zaproponowała przyjaciółce, że może pokazać jej wspólne zdjęcia z dzieciństwa.
- To jest świetne! - zachwyciła się brunetka oglądając kolejne zdjęcia
- Tu byliśmy z Markiem w Hiszpanii na zlocie fanów Red Hot Chili Peppers. - powiedziała przewracając sronę w albumie
- Też ich uwielbiam!
Kate i Alex tego ranka nie robiły nic konkretnego. Wspólnie obejrzały zdjęcia, następnie włączyły w telewizji serial i zabrały się za przygotowanie obiadu.
- Smacznego! - powiedziała Kate wkładając widelec w potrawę
- Nieźle gotujesz. - pochwaliła przyjaciółkę
- Przestań, co to za problem zrobić makaron po chińsku.
- Ja nie umiem wody w czajniku zagotować. - uśmiechnęła się
Zmywając naczynia dziewczyny przedrzeźniały się czy warto dzisiejszego wieczora iść nad wodę.
- Ale przestań! Będzie świetnie! - zachwycała się – Rok temu przyjechali tutaj tacy dwaj bracia. Serio fajni, może w tym roku też będą.
- No to mnie zachęciłaś. - powiedziała idąc po ścierkę

***


Około godziny szesnastej Alex przekonała Kate do pójścia nad jeziorko.
- Daleko jeszcze? - zapytała znudzona – Nogi mnie już bolą.
- Nie marudź! - rozkazała – Przecież powiedziałam ci, że z pół kilometra, a to niewiele.
- A nie mogłyśmy się wykąpać przy tym jeziorku koło domku? - zapytała
- To jest czystsze i ma większy pomost.
- Rzeczywiście ładniejsze. - zachwyciła się spoglądając na błyszczącą w słońcu wodę.
- Wskakuj! - zaśmiała się rozkładając ręcznik na pomoście
- Zaraz. Przecież najpierw muszę się przyzwyczaić do wody. - odrzekła – Tutaj zawsze jest tak mało ludzi?
- Przeważnie. A chciałabyś, żeby było więcej? - zapytała
- Było by napewno bezpieczniej.
- To oczywiste, ale zazwyczaj o tej porze nie będzie tu nikogo. W sumie to dzisiaj jest piątek, więc sąsiedzi mogą się zjechać.
- Mamy sąsiadów? - zdziwiła się – Przynajmniej tyle.
- Nie była byś taka zadowolona gdybyś ich znała.
- Weź mnie nie strasz. - zaśmiała się
Koleżanki jeszcze przez chwilę porozmawiały, po czym Alex postanowiła się wykąpać. Kate nie chciała być jej dłużna, więc wskoczyła do wody tuż za nią. Już po chwili dziewczyny świetnie się bawiły pływając i chlapiąc na siebie przeźroczystą cieczą.
- Wychodzimy? - zapytała brunetka – Trochę mi zimno.
- Pomyślałam o tym samym. - odrzekła wychodząc na pomost
- Chcesz coś zjeść? Wzięłam kanapki z rana.
- Na razie dziękuję. Może później. - odpowiedziała – Tam w torbie powinien być koc.
- Aż tak zimno nie jest.
- Ale zaraz będzie. - uśmiechnęła się patrząc na zachodzące słońce
- Było naprawdę fajnie. - podziękowała – Z nikim się tak świetnie nie bawię jak z tobą.
- Z wzajemnością. - odpowidziała i usiadła bliżej przyjaciółki – Nadal ci zimno?
- Teraz napewno. - zaśmiała się uroczo
- Kate?
- Tak?
- Nie wiem jak mam ci to powiedzieć. - zaczęła cicho – Nigdy nie czułam czegoś takiego do dziewczyny i nawet tego nie planowałam. Nie lubię mówić o swoich uczuciach.
- Zauważyłam, ale ja czuję się podobnie.
Alex już nachyliła się nad brunetką, gdy nagle usłyszała szelest liści w oddali.
- Co to było? - zapytała przerażona
- Chodźmy stąd lepiej. - powidziała biorąc w rękę torbę i koc
- A panie dokąd się wybierają? - usłyszały znajomy głos – Romantyczny wyjazd widzę.
- Fink?! - krzyknęła zaskoczona – Co ty do cholery tutaj robisz?
- Przyjechałem trochę odpocząć od tej powalonej pseudo szkółki. - zaśmiał się
- Spadaj! - powiedziała głośno Alex i ruszyła z ręcznikiem w ręku w kierunku domku
Kate pobiegła tuż za nią. Natomiast Mark Fink wracał powolnym krokiem.

Noc 28/29 września 2012 piątek/sobota

- Odwal się! - usłyszał pukając delikatnie w drewniane drzwi
- Uspokój się, siostro! - powiedział zdejmując buty na korytarzu
- Zawsze wszystko psujesz. - mówiła siedząc na blacie kuchennym
- Ja? - zapytał z ironią w głosie – Naprawdę myślisz, że ja jestem tutaj najbardziej fałszywy? Spójrzcie na siebie! Obydwie siedzicie w tym po uszy.
- Zamknij się do cholery! - krzyknęła przerażona Kate stojąca koło telewizora
- Mimo wszystko i tak nie jestem gorsza od ciebie. Ty tylko szukasz kolejnej okazji, żeby przelecieć jakąś uczennicę - odrzekła – Natomiast później zaliczasz również ich matki, nieprawdaż?
- Coś sugerujesz? - zapytał biorąc w rękę jabłko
- Widziałam cię z jej matką na mieście. - odpowiedziała
- Powiedziałem ci, że nie będziesz wszystkiego wiedziała.
- Z moją matka? - krzyknęła Kate – Nie taka była umowa!
- Jaka do cholery umowa? - ponownie krzyknęła brunetka
- Zakochałaś się w niej? - zapytał siostrę z sarkazmem
- Co to ma do rzeczy?
- Przed twoim przyjazdem wolała pieprzyć się ze mną. Teraz jak widzę przerzuciła się na dziewczyny.
- Nie kłam. - wtrącił się temat rozmowy
- Nie udawaj kochanie. Byłaś zazdrosna o Sarę.
- To był jednorazowy wyskok. - tłumaczyła się
- Nadal nie wiem kto zabił Sarę! Zrobiłaś to? - zapytał profesorek opierając się o lodówkę
- Ty dziwko! - ocknęła się Alex – Wszystko było udawane?
- Po pierwsze to nie ja ją zabiłam i nie wiem kto to zrobił. Po drugie też wszystko udawałaś. Od początku wiedziałam, co planowaliście.
- A dokładniej? - zapytał
- Sam nie wiesz, kto zabił tę dziwkę. Postanowiłeś wziąć sprawy w swoje ręce i spróbować dowidzieć się tego ode mnie. Sprowadziłeś tu swoją naiwną siostrunię, żeby udawała moją przyjaciółkę. Byłeś pewny, że ja wiem, coś więcej, ale niestety się przeliczyłeś! - zaczęła
- Nie do końca, mądralo. - zaśmiał się z kpiną w głosie – Poza tym chyba dostałaś smsa.
Kate podeszła szybkim krokiem do stolika i wzięła w rękę swojego białego Iphona. Odczytała na głos treść tajemniczej wiadomości:

''Lepiej dbaj o swoich przyjaciół, bo możesz stracić kolejnych.''


- Co to ma kurwa znaczyć? - zapytała ze złością patrząc w kierunku Marka
- To nie ja tutaj wydaję rozkazy, ale chyba powinnaś spróbować skontaktować się ze swoim samotnym przyjacielem. - uśmiechnął się
Tagi: 12.
21.08.2013 o godz. 12:26

Rozdział 11. ''Zdziwienie''

Nadszedł kolejny początek tygodnia. Dzisiejszego dnia poranek był bardzo słoneczny i ciepły, mimo, że zbliżał się koniec września. Dochodziła szósta godzina. Robert stał wpatrzony w okno. Tej nocy nie mógł usnąć przez wydarzenia z dnia wczorajszego. Chciał o wszystkim zapomnieć, ale wiedział, że to niemożliwe. Postanowił pójść do swojej nowej dziewczyny.
- Hej! - powiedział cicho do ucha Spencer, nachylając się nad jej łóżkiem
- Co jest? - odpowiedziała sennym głosem
- Chodź. Nudzi mi się trochę i chciałem coś z tobą porobić.
- Ale o szóstej nad ranem?
- Ubieraj się i nie marudź. Czekam przed drzwiami.
Spencer zgodnie z rozkazem Browna szybko się ubrała, umyła zęby i ruszyła w kierunku drzwi.
- To gdzie idziemy?
- Nie wiem, chciałem po prostu trochę z tobą poprzebywać. - uśmiechnął się uroczo
- Słodko. - powiedziała z uśmiechem na twarzy – A odrobiłeś lekcje z angielskiego?
- Z angielskiego? - zapytał zdziwiony – Ależ oczywiście mamusiu.
- Oj Rob! Poszlibyśmy gdzieś, gdybyś je odrobił.
- Ale i tak możemy iść. - powiedział ze spuszczoną głową w dół
- Tylko, że masz same jedynki u Riversa.
- Długo to zajmie?
- Chodź i nie marudź.
Para poszła do biblioteki, gdzie spotkała Kate, która szukała książki od matematyki.
- Widzieliście moją książkę? Zostawiłam ją tu wczoraj i zapomniałam wziąć.
- Kate serio?
- No co? - zapytała ze zdziwieniem na twarzy
- Nic, po prostu ostatnio jesteś jakaś roztrzepana.
- W sumie nieważne. Może Alex mi da. - powiedziała i udała się w kierunku drzwi – Ej, Robercik ty wyjeżdżasz w czwartek? - zapytała odwracając się
- Tak, a co?
- A nic, tak pytam, bo ja też wyjeżdżam. A ile tam będziesz? - zapytała z ciekawością
- Jakoś do poniedziałku. W sobotę babcia ma urodziny i urządzają wielkie przyjęcie. Zabierają mnie wcześniej, bo przypomnieli sobie, że mają syna. Rodzice chcą spędzić ''rodzinnie czas''.
- To przecież fajnie. My wyjeżdżamy chyba w piątek tydzień po tym jak wrócisz, ale to może się jeszcze zmienić.
- My? - zapytała Spencer ze zdziwieniem
- No tak wyszło. Dobra ja lecę i was nie zatrzymuję.
Obydwoje patrzyli na wychodzącą dziewczynę, po czym spojrzeli na siebie zdziwieni.
- Wyjeżdża z tą Alex. - powiedziała krzywiąc twarz
- Dlaczego ci to przeszkadza? Przecież tylko się przyjaźnią.
- Tylko? Mi to wygląda na coś więcej, ale nieważne robimy pracę domową.

***


- Hej! - krzyknęła brunetka do Alex, kiedy wbiegała do jasnego pokoju
- Siemanko. Gdzie byłaś?
- Szukałam książki, ale nie mogłam jej znaleźć. - uśmiechnęła się uroczo
- Pożyczę ci. Powiedziałaś Harrey, że wyjeżdżamy?
- Tak, ale wiesz co? Pomyślałam, że może skoro Brown jedzie w czwartek to my pojedziemy w tym samym terminie.
- Jak chcesz. W sumie mi to obojętne. Może to nawet lepiej, bo jeśli będziecie chcieli czegoś jeszcze szukać to nie będziemy się ''mijali'''.
- Raczej to nie ma już sensu.
- Też tak uważam, ale będę was wspierała niezależnie od waszej decyzji. - powiedziała szukając w kosmetyczce pasty do zębów – Idę do łazienki.
Alex udała się do łazienki natomiast Kate udała się w stronę klasy fizycznej, gdzie miała odbyć się ich pierwsza lekcja. Koło sali stała już Spencer z Mattem. Robert miał niedługo do nich dołączyć.
- I kiedy w końcu wyjeżdżacie? - zapytał Matt
- Ustaliłyśmy, że lepiej jak pojedziemy w tym samym terminie, co Brown.
- Kurczę! - krzyknął Matt
- Co się stało? - zapytała ironicznie Alex, która właśnie podeszła do grupki przyjaciół
- Jedziesz z Kate w tym samym terminie, co Robert i zostanę tutaj sam. - wytłumaczył cicho
- Przecież Harrey zostaje.
- Ja też wyjeżdżam. Jadę z Robertem do jego babci.
- O! Widzę, że poważny związek! - krzyknęła z sarkazmem Kate
- O co ci teraz chodzi?
- O nic, Spencer. - powiedziała dziewczyna – Matt jak nie chcesz zostać sam to możesz z nami jechać.
- Nie, bo będę wam tylko przeszkadzał. - wytłumaczył – Posiedzę sobie w internacie i czegoś poszukam.
- Lepiej może, żebyś nie robił niczego na własną rękę. - odpowiedziała zmartwiona Spencer
- Dam sobie radę! Teraz skończmy już temat, bo reszta uczniów zaczyna zbierać się pod klasą.
Uczniowie internatu Black Forest usłyszeli głośny dzwonek. Ustawili się przed salą i czekali na nauczyciela, który zaraz miał otworzyć im salę.
- Witam państwa! Zapraszam do klasy! - usłyszeli donośny głos profesora Martina
Podopieczni pospiesznie weszli do pomieszczenia, rozpakowali książki i grzecznie usiedli w ławkach.
- Nie musisz się martwić. - powiedziała Alex do Kate, z którą siedziała w ławce
- Czym?
- Tym, że Mark może coś zrobić Mattowi. - wytłumaczyła – Rozmawiałam z nim i powiedział mi, że od środy będzie na jakiejś konferencji historyków w Moskwie.
- Może kłamał? Powiedziałaś mu o tym, że jedziemy tam razem? - zapytała cicho Kate
- Nie. Jestem pewna, że tam jedzie. Widziałam bilet i całą resztę potrzebnych rzeczy. - mówiąc to spojrzała się w kierunku nauczyciela, który się na nią patrzył
- Panie już skończyły? - zapytał się ze sztucznym uśmiechem na twarzy
- Przepraszamy. - odpowiedziały jednocześnie

***


Po skończonych zajęciach Kate wracała spokojnie do swojego pokoju. Nagle poczuła jak ktoś łapie ją za ramię.
- Zaczekaj! - powiedział surowo profesor Fink – Muszę z tobą pomówić.
- Słucham?
- Tutaj będziemy rozmawiali? - zapytał z ironią w głosie
- Nigdzie indziej z panem nie pójdę.
- A więc dobrze. Chciałem ci tylko oznajmić, że mam świadomość tego, iż jedziesz z moją siostrą do naszego wspólnego domku.
- Powiedziała panu?
- Nie, ale trudno nie było się domyślić. Coś jest między wami. Cała szkoła, aż huczy od plotek.
- Plotki mnie nie interesują. Tak jadę z nią, ale czy to coś złego? Przecież pan niczego tam nie ukrywa prawda? Poza tym tam są dwa domki.
- Ale obydwa są wspólne.
- Mogę nie jechać jak ma pan z tym taki wielki problem.
- Nie, nie mam. Chcę, żeby Alex była szczęśliwa, a przy tobie jest. - powiedział spokojnie
Nagle do rozmawiającej pary szybko podbiegła kolejna osoba. Była to Alex.
- Daj jej spokój, co? - krzyknęła w złości
- Tylko rozmawiamy. Spokojnie siostro.
- Oczywiście! Ty ze wszystkimi tylko rozmawiasz!
- Idźcie już dzieci na obiad, bo się spóźnicie. - mówiąc to szedł już w kierunku stołówki
- Co chciał od ciebie? - zapytała od razu
- Powiedział tylko, że wie o naszym wspólnym wyjeździe. - wytłumaczyła dziewczynie
- Cholera! Jeszcze tego nam brakowało.
- Ale on nie ma nic przeciwko temu.
- Jak to? - zapytała zdziwiona
- Daj już spokój. Po prostu chce, żebyś była zadowolona.
- Wiem. Kate weź kostium, bo będziemy pływać! - krzyknęła szczęśliwa
- Co? W takie zimno? Przecież jest prawie koniec września już!
- Trudno! Dasz sobie radę. Chodź już na obiad, bo podobno dzisiaj będą naleśniki.

***


- Rob! Chodź już musimy iść na obiad. - krzyknęła głośno Spencer do swojego chłopaka
- Spencer zaczekaj. Muszę z tobą chwilę pogadać.
- Co się stało? - zapytała zmartwiona
- Nic, po prostu się trochę martwię o nas.
- O nas? A między nami jest coś nie tak?
- Nie o to chodzi. Po prostu chciałem, aby między nami było w porządku. Kiedy pojedziemy do mojej rodziny wszystko może się popsuć. - powiedział smutno
- Są, aż tacy źli? - zapytała z uśmiechem na twarzy
- Może nie źli, ale bardzo wymagający jeśli chodzi o moje dziewczyny. Tylko raz im przedstawiłem jedną i nie skończyło się to najlepiej.
- Jak to?
- Moja babcia kazała jej zerwać ze mną. - powiedział wpatrzony w podłogę
- Co trzeba zrobić, aby jej się spodobać? - zapytała głośno
- Zrobić dobre pierwsze wrażenie. Babcia uwielbia pomarańczowe spódnice połączone z białą bluzką u kobiet. Masz taki strój?
- Kurczę! No właśnie nie, bo nie lubię pomarańczowego. - odpowiedziała
- Ja też nie. Jutro po szkole pojedziemy do miasta. Moi rodzice zadzwonią do dyrektora i nas zwolnią okej?
- Okej. - powiedziała i pocałowała delikatnie chłopaka – Teraz już chodź!

***


- Zrozum, że się nudzę! - mówił głośno Matt do Kate, która siedziała przy stoliku na stołówce
- Co się stało? - zapytał Brown z uśmiechem siadając na krześle
- Wiecznie jestem sam! Kurczę już nawet nie mam z kim pogadać. Ciągle przebywasz z Harrey, a o papużkach nierozłączkach Kate i Alex nawet nie wspomnę.
- Nie martw się! Znajdziemy ci dziewczynę! - powiedziała pozytywnie Alex
- Jutro ze Spencer jedziemy do miasta, więc możesz zabrać się z nami.
- Spoko. Przynajmniej nie będę musiał sam siedzieć w ławce na lekcjach.
- Daj już spokój. A wy jedziecie z nami? - zapytała Spencer
- Ja muszę się spakować, ale dam ci listę rzeczy, które mi kupisz okej? - zapytała Kate
- Jasne. A ty Alex?
- No w sumie mogę jechać.
- Jeszcze się umówimy konkretnie, ale to później. - zarządził Rob

***


- Rusz się Matt! Zaraz nam autobus ucieknie, a następny jest za dwie godziny! - krzyczał Robert do biegnącego za nim Matta
- Ale zadupie! Autobus, co dwie godziny? - odpowiedział zdyszany
- Nie marudź!
Czwórka przyjaciół po dwunastu minutach wyczerpującego biegu wreszcie dotarła na przystanek autobusowy. Jest to najbliżej oddalone od internatu miejsce, przy którym zatrzymują się autokary.
- Dobra ja zapłacę za bilety, a wy zajmijcie miejsca. - rozkazał Brown
- Spoko! - odpowiedzieli chórem i przeszli na koniec pojazdu
Podróż do miasta była dosyć czasochłonna. Miasto znajdowało się niecałe dwadzieścia pięć kilometrów od miejsca, w którym teraz mieszkali. Wreszcie jednak dojechali na miejsce, wyszli z autobusu i ruszyli w kierunku rynku. Rynek był miejscem niezwykle urodziwym. Znajdował się tutaj niewielki pomnik, kilka fontann oraz rozmaite rośliny. Jednak głównym celem przyjazdu uczniów były poszukiwania niezwykłego stroju dla Spencer Harrey.
- Spencer, a może w tym sklepie? - krzyknęła Alex, która spoglądała na niesamowitą wystawę sklepową
- No, nie wiem. - zaczęła – Chyba zbyt odważne kreacje jak dla mnie.
- Coś ty? Będziesz wyglądała zjawiskowo. - mówiła proszącym tonem
- Chodź i nie marudź. - zarządził Rob
Koledzy weszli do sklepu. Im oczom od razu ukazały się piękne sukienki, spódnice i koszule.
- Może niech każdy rozejrzy się sam. Jeśli coś nam wpadnie w oko przynosimy to Harrey do przymierzalni! - krzyknęła Alex
- Okej!
W przeciągu pół godziny każda osoba wybrała po 3 sukienki i kilka spódnic.
- Co powiesz na to? - zapytał Matt przynosząc kolejną sztukę
- Nie sądzę, ale połóż to na razie. - powiedziała
nieśmiało – Zacznijmy już to przymierzanie, bo nie wyjdziemy stąd do rana.
- Dajesz! - krzyknął Rob
Kolejną godzinę przyjaciele spędzili na oglądaniu po kolei każdej kreacji. Pomimo wielkich sprzeczek w ostateczności wspólnie wybrani prostą, ale przepiękną sukienkę w kolorze mandarynkowym. Chcąc uczcić udany zakup postanowili wybrać się na lody. Usiedli razem przy stoliku w kawiarni.
- Spójrzcie! Czy to nie Fink? - powiedział patrząc na mężczyznę stojącego po drugiej stronie niewielkiego rynku
- Chyba tak. Ale z kim on jest? - zapytała Alex
- To niemożliwe. - spuściła głowę Spencer
- Kto to?! - zapytał Matt
- Nie poznajesz? To jest przecież matka Kate! - zaczęła – Tylko, że aktualnie ona powinna być w Paryżu.
- Poczekaj! On jej coś daje. - powiedział Brown
- To chyba komputer, ale nie widzę dokładnie.
Przyjaciele patrzyli na odchodzącą parę. Zmierzali w kierunku marketu.
- Nie mówmy o tym Kate. - prosiła Alex
- Jak ty sobie to wyobrażasz? - zapytała Spencer
- Ona się załamie. Nie będzie chciała ze mną jechać!
- Myślisz tylko o sobie! - zbulwersował się Matt
- Powiem jej, ale jak będziemy same. Pomyślcie czasem o niej. - prosiła
- Na pewno jej powiesz?
- Obiecuję. Wróćmy już do szkoły, bo nie mam ochoty na robienie niczego więcej. - poprosiła i samotnie ruszyła w kierunku przystanku
Tagi: 11.
07.07.2013 o godz. 20:07

Rozdział 10. "Niespodzianki"

Niedługo po tym jak Robert wyszedł z biblioteki, reszta przyjaciół również udała się do pokojów. Kate z Alex zaczęły wspólnie odrabiać lekcję, natomiast Matt ze Spencer starali się jak najwięcej zrozumieć z plików znajdujących się na komputerze. Większość z nich to dobrze zaszyfrowane dokumenty, które łatwiej byłoby zrozumieć lekarzowi.
- W sumie to trochę dziwne, że Fink, który uczy historii, czyli jest humanistą zajmuje się takimi sprawami. - stwierdził Matt
- Serio tak cię to ciekawi? - zapytała Spencer z ironią – To pewnie jakaś jego przykrywka. Ciekawa jestem czy na pewno skończył te studia. W jego wykładach, które prowadzi są takie nieścisłości.
- Tak? Nie słucham go. Jak go widzę to mi się wszystkiego odechciewa.
- To prawda. - stwierdziła dziewczyna – Ej, spójrz na ten plik. Jakieś badania na noworodkach?
- Na to wygląda. - odpowiedział dziewczynie – Ale co to znaczy?
- Daj mi chwilkę. Postaram się sprawdzić w takiej jednej książce. Tylko gdzie ona jest? Poczekaj pójdę do swojego pokoju i poszukam.
- Iść z tobą? - zapytał z uśmiechem
- Nie zaczekaj, bo może mi się trochę zejść.
Spencer Harrey szła w kierunku swojego pokoju. Cicho zapukała do drzwi pokoju numer 24A, w którym mieszkała.
- Proszę! - usłyszała donośny głos Kate
- Hej. - przywitała się, cicho wchodząc
- Czy ty właśnie zapukałaś do swojego pokoju? - mówiąc to Alex uśmiechnęła się
- Nie chciałam wam przeszkadzać, ale widzę, że Rob też się dołączył do odrabiania lekcji.
- Tak jakoś wyszło. Nic nie rozumiałem z chemii, więc Alex postanowiła mi wszystko wytłumaczyć. - uśmiechnął się, jednocześnie zarzucając swoją grzywkę do tyłu
- Ja przyszłam po książkę od biologii.
- Znalazłaś już coś? - zapytał zdziwiony
- Jeszcze nie, ale coś z Mattem podejrzewamy. - wytłumaczyła
- Mogę też z wami poszukać? - zapytał nadzwyczaj grzecznie
- Chodź, chodź. - zaprosiła chłopaka – A wy idziecie?
- Ja muszę skończyć jeszcze jedno zadanie i przyjdę. - powiedziała Kate, nie podnosząc głowy znad książek – Wpadnę później.
- A ja jeszcze mam zadanie z algebry, a nic nie rozumiem. - odpowiedziała druga współlokatorka
- Jak chcesz weź mój zeszyt i przepisz sobie resztę, a jak wrócę to postaram się ci wszystko wytłumaczyć. - odpowiedziała Harrey – Idziesz Rob?
- Już. - mówiąc to otworzył przed Spencer drzwi i wyszedł tuż za nią
Idąc żółtym korytarzem Rob sporo rozmawiał ze Spencer. Nagle zatrzymał się koło stołówki.
- Spencer zaczekaj. - powiedział cicho
- Coś się stało?
- Chciałbym się z tobą przejść. Chyba, że nie chcesz, ale ja serio muszę ci coś powiedzieć.
- Chodź. Ale gdzie pójdziemy?
- Usiądźmy na ławeczce koło boiska.
Szli milcząc przez długi okres czasu dopóki nie doszli do małej brązowej ławki.
- Czy to prawda? - zapytał dziewczynę
- Poczekaj, ale co jest prawdą? - zapytała zdumiona
- Bo wiesz, wtedy jak się przeze mnie popłakałaś to Pat powiedziała mi, że ... - zaczął niepewnie
- Co ci ta debilka nagadała znowu? - krzyknęła
- Powiedziała, że mnie kochasz. - odpwiedział i spoglądał na reakcję Spencer, szczupła brunetka była w prawdziwym szoku
- Wiesz, bo chodzi o to, że ...
Ale Robert nie dał dziewczynie dokończyć zdania. Czuł, że musi ją pocałować bez względu na konsekwencje. Przez chwilę oboje mogli zapomnieć o otaczającym ich świecie, o szarej rzeczywistości, o problemach, z którymi się zmagali.
- Serio jesteś bezczelny. - mówiąc to Spencer szeroko się uśmiechała
- Dzięki. Przepraszam, ale musiałem to zrobić. Nie wiem, co się ze mną ostatnio dzieje. Przy tobie czuję się lepiej, wiem, że może tego nie okazuję, ale tak jest.
- Kocham cię. - powiedziała niepewnie patrząc w trawę
- Wiem, chodź już, bo Matt pewnie biega po całym pokoju czekając na książkę. - uśmiechnął się uroczo, po czym złapał dziewczynę za rękę i ruszył w kierunku internatu Black Forest.

***


- Mówiłaś, że ci się zejdzie z szukaniem książki no, ale żeby aż tak. - powiedział Matt do wchodzącej dziewczyny
- Byliśmy na spacerze. - odpowiedział Robert
- Okej, nie wnikamy. - odpowiedziała Kate, szeroko się uśmiechając
- Masz książkę?
- Tak, ale jeszcze nie zdążyłam niczego znaleźć. Ostatnio coś w niej czytałam o chorobach dziedzicznych u dzieci, ale nie pamiętam na której stronie. - mówiła przeglądając kolejne strony podręcznika medycznego – Jest!
- Co znalazłaś? - zapytali chórem
- Wygląda na to, że nasz nauczyciel, a twój brat prowadzi badania na temat HIV przenoszącym się z matki na dziecko. W tym artykule jest napisane, że jeżeli matka jest nieświadoma tego, że jest chora może przekazać chorobę potomstwu. - odpowiedziała
- To nie tak. - odpowiedziała spokojnie Alex – On prowadzi nie tylko te badania. Głównie jednak skupiał się na tym wirusie, ponieważ wasza przyjaciółka Sara była zarażona.
- Co ty pieprzysz? - uniosła się Kate – Czy ty znowu nam wszystkiego nie mówisz!? Skoro powiedział ci o tym, trzeba było nas łaskawie poinformować.
- To nie tak! Jak wczoraj poszłyście spać to postanowiłam jeszcze raz włączyć komputer i czegoś poszukać. Włamałam się na jego pocztę i znalazłam jakieś maile sprzed siedmiu miesięcy. Napisał je bodajże profesor Pers wspominając w nich, że Sara jest chora. Z tego, co wyczytałam on był serio załamany, martwił się o nią, ale też o ich dziecko.
- Coś jeszcze przeczytałaś? - zapytał Matt
- Tak. - odpowiedziała niepewnie – Nie macie czego już szukać. To było samobójstwo.
- Kłamiesz! Z resztą jak zwykle. - krzyknęła Kate i wybiegła z pokoju
- Jakie samobójstwo? Co ty gadasz? - krzyczała Spencer – Ona by tego nam nie zrobiła, nie zrobiłaby tego sobie!
- Mark napisał Persowi, że ona nie wytrzymała presji choroby. Chciała mieć z nim dziecko, ale bała się, że mogła je zarazić.
Alex mówiła szybko i chaotycznie. Pragnęła, aby ten dzień się jak najszybciej skończył. W mailach brata przeczytała jeszcze wiele faktów z jego życia. Nie chciała jednak nikomu o nich wspominać. Nie była jeszcze na to gotowa, ale jednocześnie nie chciała okłamywać Kate, na której jej zależało.
- Muszę iść. - oznajmiła
- Nie wierzę. - powiedziała cicho Spencer
- To nie może być prawda. Nie ona. Nie Sara. - cicho szepnął Matt
Przyjaciele usłyszeli donośny dzwonek, który o tej porze wskazywał porę obiadową.
- Teraz jest już obiad? Ale ja nawet nie jestem głodny. - powiedział cicho Brown
- Ja też nie, ale musimy się chociaż tam pokazać.
Młodzież zasiadła z udawanym spokojem przy stoliku. Byli tam wszyscy oprócz Kate.
- Gdzie ona jest? - zapytał się Matt patrząc w kierunku Alex
- Skąd mam wiedzieć? Przecież nie jestem jej matką! - krzyknęła oburzona – Wróci.
- To oczywiste, ale ciekawe kiedy. Nie chciałabym, aby chodziła sama w nocy po lesie. - stwierdziła Spencer
- Pójdę jej zaraz poszukać. - powiedział Matt
- Pójdziemy z tobą.
- Będzie się lepiej czuła, jeżeli będzie mogła porozmawiać z jedną osobą, a nie z czterema. Pójdę już.
- Poszukaj jej przy starej studni. - krzyknęła Alex za wychodzącym chłopakiem - A my to chyba powinniśmy odnieść komputer.
Matt Times wybiegł szybko ze szkoły. Zmierzał w kierunku studni. Mijał kolejne drzewa, krzewy, by wreszcie zatrzymać się na skraju łąki. Ujrzał leżącą na niej Kate, która tępo patrzyła w niebo. Podszedł niepewnie i usiadł na znajdującym się nieopodal dużym kamieniu.
- Widzisz coś na tym niebie? - zapytał unosząc głowę w górę
- Nie. Poza tym nie chcę nic widzieć.
- Mogę się koło ciebie położyć?
- Chodź. Przytulisz mnie? - zapytała
Chłopak podszedł do dziewczyny i położył się obok. Wtulił się w jej włosy, które pachniały czekoladowym szamponem. Czuł się naprawdę niesamowicie. Leżąc słuchał równomiernego oddechu Kate.
- Chcesz o tym pogadać? - cicho zapytał
- Z tobą zawsze. - uśmiechnęła się – Chodzi, o to, że ja po prostu nie wierzę, że to może być prawda. Ona nie mogła być chora. Do tej pory wierzyłam, że ktoś ją zabił, a tu nagle dowiaduję się, że sama to sobie zrobiła.
- Nie chcę jej bronić, ale postaw się w jej sytuacji. Sara żyła w przekonaniu, że zaraziła swoje dziecko, które wygląda na to, że kochała.
- Okej, ale nie była sama. Miała nas. Poza tym nie była pewna czy dziecko jest chore.
- Daj spokój. Już nic z tym nie poradzimy. Mi też na niej zależało. Wydaje mi się, że powinniśmy przestać żyć przeszłością.
- Jak każdemu. Co jak co, ale zajebista to ona była! - stwierdziła Kate patrząc w niebieskie oczy przyjaciela
- Dokładnie! - zgodził się Matt, który wstał – Chodź, bo zimno jest na tej trawie.
- Dostaniemy ochrzan? - zapytała
- Coś czuję, że tak. Mogliby nas wreszcie przez coś wyrzucić z tej szkoły. Musimy się bardziej postarać.

***


- Siema! - krzyknął pozytywnie Matt do stojącego na środku pokoju współlokatora
- Wróciłeś? Coś szybko! - odpowiedział
- No znalazłem ją, posiedzieliśmy razem chwilę i wróciliśmy. - cicho szepnął – Od kiedy jesteś z Harrey? Ostatnio jeszcze nic do niej nie czułeś.
- Ludzie się zmieniają. Zrozumiałem kilka rzeczy. - stwierdził – A ty jej powiedziałeś?
- Komu? I co miałem powiedzieć? - zapytał zdziwiony
- Przecież zależy ci na Kate.
- Przeszło mi odkąd zrozumiałem, że nie mam u niej szans. - powiedział smutno
Nagle dwójka uczniów usłyszała ciche pukanie do drzwi.
- Wchodź! - krzyknął Matt
- Hej! Wpadłam na chwilę, bo mamy w pokoju małe zamieszanie.
- Kłócą się?
- Tak.
- No to prawie jak stare dobre małżeństwo. - zaśmiał się Rob

***


- Znowu nas okłamałaś! Okłamałaś mnie. - krzycząc te słowa Kate patrzyła tępo w okno
Wyglądała przez nie i widziała beztrosko bawiące się dzieci z młodszych klas. W oddali słychać było ćwierkające ptaki, szum pobliskiego strumyka, z okolicznych drzew spadały kolorowe liście.
- Nie muszę ci wszystkiego mówić. - tłumaczyła się dziewczyna – Poza tym to nie jest kłamstwo.
- Skąd wiesz? Może to jakiś podstęp z jego strony, żebyśmy przestali szukać odpowiedzi
- Spójrz na datę wysłania! Skąd miał wtedy wiedzieć, że będziecie czegoś szukali?
- Nie wiem, on zawsze jest przecież krok przed nami. Co jeszcze wiesz?
- Nic, serio!
- Lepiej będzie jeśli przestaniesz nam pomagać. - oznajmiła Kate
- Żartujesz? Teraz? A nasz wyjazd? - krzyknęła z widocznym rozczarowaniem
- Nie mam ochoty nigdzie z tobą jechać. - powiedziawszy to udała się w kierunku drzwi
Jednak nie zdążyła do nich dojść, bo poczuła jak Alex łapie ją za rękę.
- Daj spokój. Pojedź ze mną. Będziemy miały spokój. Może nawet przestaniemy się kłócić. - mówiła proszącym tonem dziewczyna, patrząc głęboko w błękitne oczy przyjaciółki
- To nie ma najmniejszego sensu. To nic nie zmieni między nami.
- A może poprawi na lepsze? - uśmiechnęła się delikatnie
- Może. Zastanowię się. - mówiąc te słowa dziewczyna delikatnie nachyliła się nad współlokatorką i pocałowała ją w policzek – Nie okłamuj mnie więcej.
Tagi: 10.
01.07.2013 o godz. 21:20

Rozdział 9. "Komputer"

Dochodziła godzina 24.00. Spencer wraz z Alex czekały, aż nauczyciel historii uśnie w swoim pokoju. Czas naprawdę dla każdej z nich się dłużył. Każda minuta trwała jakby wieczność.
Dziewczyna miała w kieszeni eter dietylowy, którym Alex miała ''uśpić'' brata. Jeśli zrobi to wystarczająco cicho reszta przyjaciół dołączy do niej i zaczną wspólnie przeszukiwać pokój.
- Ok. Może wejdź tam i zobacz czy już śpi. - poprosiła cicho Kate, która właśnie przyszła
- No oczywiście, skoro ty tak mówisz. Spencer daj to coś. - uśmiechnęła się i poszła w kierunku sypialni, w międzyczasie odwracając się, by sprawdzić czy z jej koleżankami wszystko w porządku.
Weszła cicho i podeszła bez najmniejszego hałasu do łóżka brata, jednocześnie spoglądając na podłogę, aby na coś nie nadepnąć. Delikatnie nachyliła się nad nim, by sprawdzić czy śpi. Miała szczęście, Mark nawet się nie obrócił. Wzięła eter i nalała trochę płynu na gazik jałowy. Następnie przyłożyła go do nosa Fink'a, po czym odczekała kolejne dwie minuty, aby upewnić się, że wszystko zrobiła dobrze.
Przyjaciółki czekające na korytarzu ujrzały wychylającą się zza drzwi Alex. Odetchnęły z ulgą, szczególnie Kate, która naprawdę zaczęła się niepokoić.
- Chodźcie! - szepnęła do koleżanek - Załatwione!
- Ale jeszcze nie ma chłopaków. - powiedziała zdenerwowana Spencer
- To ja po nich pójdę. - zaproponowała Kate
- Nie, ty idź i zacznij przeszukiwać pokój.
- Dobra jak chcesz. - odpowiedziała jak zwykle, bez najmniejszego okazywanie uczucia
Alex i Kate wspólnie weszły do pokoju. Zaczęły po cichu rozglądać się szukając najważniejszej rzeczy - komputera.
- Tam jest! - krzyknęła dosyć głośno Alex - Na parapecie za zasłonką.
- Ok. Nie wiem czy mamy go wziąć, czy włączyć go tutaj? - zapytała Kate
- Nie wiem, jak chcecie. Dokumentów to on ma tam sporo.
- Zapytamy się później innych. W ogóle to dzięki, że się zgodziłaś na tą całą akcję. Ja nie wiem, co bym zrobiła na twoim miejscu.
- Zrobiłam to w sumie po to, żebyście mi uwierzyli, że jestem po waszej stronie.
- Ja to wiem. - uśmiechnęła się Kate delikatnie - Chcę, żeby inni też uwierzyli. Po tym, co dzisiaj zrobiłaś napewno tak się stanie!
Nagle do pokoju weszły cztery ciemne postacie. Pomimo tego, że nie było widać ich twarzy, dziewczyny wiedziały, że przyjaciele wreszcie do nich dołączyli.
- To jak? Zabieramy się do pracy? - zapytał pozytywny Matt
- A co z laptopem? - zapytał Rob
- Jest na parapecie, ale nie wiemy, co z nim zrobić. - cicho odpowiedziała Alex
- Jak to, co idiotko? Chyba przyszliśmy tutaj po to, aby go przeszukać. - krzyknął naburmuszonu Robert
- Boże! Kto tu jest debilem? Jej chodziło, o to czy bierzemy go ze sobą. - broniła dziewczyny Kate
- Skończcie kłótnie. Weźmiemy i przeszukamy go później. Na razie poszukajmy czegoś jeszcze. - zaproponowała Spencer
- Jasne, ale sądzę, że nic już nie znajdziecie. - odpowiedziała Alex
- Dlaczego? - zapytał zdziwiony Matt
- Bo on tutaj niczego już nie trzyma odkąd dowiedział się, że próbujecie się czegoś dowiedzieć. Nie jest, aż taki głupi.
- A gdzie niby?
- Nie wiem. - powiedziała wyraźnie kłamiąc
- Oczywiście! Pewnie zapomniałaś. - sarkastycznie odpowiedział Brown - Tak samo jak wspomnieć nam, że to twój brat.
- Tego nie mogę wam powiedzieć, serio. Mogę wam tylko na razie poradzić, abyście zdjęli mu z palca sygnet i wzięli go. On jest mu potrzebny.
- Idiotka! - krzyknął Rob i szybkim krokiem podszedł do łóżka, aby zdjąć ważną dla profesorka rzecz. - Chodźcie już.
Dochodziła godzina 1:15. Przyjaciele szli w kierunku pokoju dziewczyn, gdzie mieli przejrzeć pliki z komputera.
- A państwo skąd wracają? A może zapytam dokąd wybierają? - usłyszeli z tyłu głos nauczycielki od języka angielskiego - Panna Spencer również tutaj? No ładnie, ładnie.
- Oj pani profesor. Nigdy nie była pani młoda? Przecież wie pani jak to jest. - uśmiechnęła się Kate
- Chyba nie pamiętam tamtego okresu swojego życia. Marsz do łóżek natychmiast! - krzyknęła - Żebym was tutaj więcej nie widziała.
- Dobrze, dobrze. - odpowiedzieli chórem
Niestety nie mieli wyjścia. Z panią Albert nie było dyskusji. Każdy musiał ruszyć w kierunku własnej sypialni.
- Weź napisz Spencer sms'a, żeby same przejrzały komputer. - powiedział Matt
- To nie najlepszy pomysł, ale okej.
Idąc prosto w kierunku pokoju, Spencer poczuła wibracje telefonu w kieszeni spodni. Wyjęła go i uśmiechnęła się, gdy zobaczyła od kogo dostała wiadomość. Niestety po otworzenie i przeczytaniu treści uśmiech z jej twarzy zniknął. Miała nadzieję, że Rob będzie chciał życzyć jej słodkich snów. Niestety jak zwykle się przeliczyła. Treść sms'a nie brzmiała zbyt twórczo. Weszła do pokoju i przekazała dziewczynom wiadomość.
- No! Jaki miły rozkazik. - wydukała Alex - Ale czego się spodziewać po takim tępaku.
- Ja idę do łazienki. Za dużo kawy na kolację wypiłam. - uśmiechnęła sie sztucznie Spencer - Wy w tym czasie spróbujcie uruchomić komputer. - odpowiedziała i wyszła
- Znasz hasło? - zapytała brunetka
- Oczywiście, że znam. - uśmiechnęła się - Wiesz, cały czas mnie zadziwiasz.
- Serio? Czym? - spytała patrząc w ekran laptopa
- Wydaje mi się, że większość osób będąc na twoim miejscu próbowało by dowiedzieć się, gdzie Mark trzyma resztę swoich rzeczy. - powiedziała patrząc na profil dziewczyny
- Nie wiem, czy chciałabym wiedzieć. Nie miałabym później życia u Roberta. - powiedziała i podniosła głowę znad komputera
- Teraz chyba też nie masz u niego życia - uśmiechnęła się - Chciałabym ci powiedzieć, serio. - starała się ją przekonać
- Wiem, ale mi nie powiesz.
- Nie powiem ci, ale cię tam zabiorę. - powiedziała cicho - Na razie tylko ciebie. Jeśli oczywiście się zgodzisz.
- Słucham? - odpowiedziała wyraźnie zdziwiona
Alex nie zdążyła jej odpowiedzieć, ponieważ do pokoju wróciła ich współlokatorka.
- Włączyłyście? - zapytała od razu
- Tak, ale chciałyśmy zacząć szukać z tobą.
- Jasne, pewnie się jak zwykle zagadałyście.
- O, co ci chodzi? - krzyknęła Kate
- O nic, po prostu zmieniłaś się.
- Niby w jakim sensie? - odpowiedziała zdziwiona
- Szczerze? Nie zwracasz już uwagi na niczyje słowa, nawet jeśli są prawdą. Tylko czekasz, aż będziesz mogła znowu bronić Alex. Ona jest już chyba wystarczająco dorosła, aby mogła sama się bronić.
- Serio? - zapytała z sarkazmem - Skoro wy nie dajecie jej dojść do głosu, to chyba muszę jej pomóc.
- Możecie się nie kłócić przeze mnie? - próbowała uspokoić dziewczyny Alex
- Nie mam ochoty już przeglądać tego komputera! Możemy zrobić to jutro z chłopakami. - powiedziała zdenerwowana Kate
- Żeby cię jeszcze faceci interesowali. - odpowiedziała dalej chcąc prowadzić zbędną dyskusję
- Ty chyba w tej chwili żartujesz? - krzyknęła w stronę dziewczyny, po czym wzięła ręcznik, kosmetyczkę i udała się do łazienki
- Mogłyście sobie darować. - odpowiedział powód kłótni - Przecież się przyjaźnicie.
- Nie odkąd ty tutaj zawitałaś.
Nie prowadząc dalszej konwersacji, położyły się spać.
Rano do pokoju wróciła Patrycja, która oznajmiła współlokatorkom miłą dla nich wiadomość.
- Moja mama przeprowadza się do Austrii, więc jadę z nią. Już nie będę musiała was oglądać. - powiedziała wiecznie miła znajoma
- Jak miło. Mam nadzieję, że dzisiaj wyjeżdżasz? - powiedziała Kate
- Tak. Wiem, o tym od tygodnia, ale nie chciałam, abyście były szczęśliwe przez tak długi czas.
- Miłego wyjazdu kochanie. - krzyknęła za wychodzącą z pokoju dziewczyną
- Jezu wreszcie się jej pozbyłyśmy. - powiedziała cicho pod nosem Spencer - Kate przepraszam cię za wczoraj po prostu musiałam się na kimś wyżyć.
- Rozumiem. - podeszła i przytuliła ją - Coś się stało?
- Nic wielkiego. Wiesz Robert i w ogóle.
- Daj spokój dupeczko! Idziemy na śniadanko. - krzyknęła
- A Alex?
- Co z nią? Pewnie poszła już. - odpowiedziała
- A komputer to ona schowała czy znowu ktoś nam zabrał.
- Schowała go rano pod szafę jak spałaś.
Spencer się uśmiechnęła i wraz z Kate wyszła z pokoju. Podeszły do stolika, gdzie reszta już siedziała. Spoglądając na stolik nauczycieli zobaczyły, że profesor Fink jest w doskonałym nastroju. Pewnie nie dostrzegł jeszcze braku komputera w swoim pokoju.
- Kiedy zaczniemy? - zapytał Matt
- Jest niedziela, więc reszta uczniów dopiero wieczorem wróci. Możemy od razu po śniadaniu. - zaproponowała kujonka
Po skończonym posiłku udali się do własnych pokojów. Mieli zamiar odrobić lekcje by później mieć czas wolny. Jednak Kate wraz z Alex nawet tego nie zaczęły, ponieważ udały się na krótki spacer po lasie.
- Myślałaś o tym, co ci powiedziałam?
- A jak myślisz? Spać nie mogłam przez to. - uśmiechnęła się
- Chciałabym, żebyś tam ze mną pojechała. Pokazałabym ci to, co wszyscy chcielibyście zobaczyć, ale również mogłybyśmy trochę odpocząć. - wytłumaczyła Kate swój pomysł
- Ale gdzie? - zapytała zmieszana
- Mamy z Markiem dwa domki nad jeziorem. Jeden jest mój, a drugi jego. Tam jest serio fajnie. Domki są blisko siebie i w ogóle.
- Okej. - przerwała jej dziewczyna
- Serio? To świetnie! Myślałam, że możemy pojechać jakoś za dwa tygodnie, bo wtedy mamy chyba stulecie istnienia szkoły, więc będą wielkie przygotowania, a zero nauki! - krzyczała kolejne zdania
- Okej, ale pogadaj jeszcze z bratem i może się zapytaj.
- Przecież nie musi wiedzieć, że jedziemy razem. - odpowiedziała cicho
- Jak chcesz. Która jest godzina? - zapytała - Zapomniałam zegarka.
- 10:37 Właśnie chodź już, bo o 11:00 mamy być w bibliotece.
Przyjaciółki powoli ruszyły w drogę powrotną do internatu. Wchodząc do pokoju zobaczyły odrabiającą lekcje Spencer i pakującą walizki Pat.
- Gdzie byłyście? - zapytała Patrycja
- Jakby cię to interesowało. - odpowiedziała Alex
- W sumie racja.
- Ją może nie, ale mnie nawet bardzo. - powiedziała Spencer
- Na spacerze. Zrobiłaś może lekcje?
- Tak. Ale nie jestem waszą służącą.
- Tylko się pytam przecież o nic cię nie proszę.
- To dobrze. - głośno odpowiedziała wychodząc z pokoju
Reszta dziewczyn podążyła za nią. Przy stoliku stającym koło kominka Matt i Robert już czekali.
- Włączyliśmy, ale nie znamy hasła. - oznajmił Matt - Ej, a Fink wyjechał dzisiaj do miasta?
- Tak, nie będzie go cały dzień. Internatsara123 - odpowiedziała cicho Alex
- Sara? - krzyknął Rob
- Spokojnie. - powstrzymywał go przyjaciel
Po wpisaniu hasła im oczom ukazała się tapeta, na której było zdjęcie Sary.
- Jezu - powiedziała Spencer, a do jej oczu napłynęły łzy
- Już, spokojnie. - przytulił ją Robert, a dziewczyna odrazu stała się szczęśliwsza
- Otwórz najpierw może pliki ze zdjęciami. - zaproponował Matt
Alex posłusznie wykonała prośbę chłopaka i otworzyła jedyny plik ze zdjęciami, który znajdował się na komputerze. Przeglądając kolejne zdjęcia w pewnym momencie natknęli się na zdjęcie USG.
- Mówiłam wam, że on ją kochał. - powiedziała ze smutkiem Alex
- Teraz to mało ważne, weź wyjdź z tego folderu. Tutaj nic do cholery nie ma.
- To, co mam zrobić? Myślałam, że jest tutaj coś ważnego! - krzyknęła Alex
- Ej, a ten plik tutaj? - zapytała Spencer - "Badania"? Weź otwórz.
Nagle im oczom ukazały się setki dokumentów, których większości nie rozumieli.
- Co teraz? - zapytał Matt
- Dajcie mi kilka dni, a postaram się przejrzeć to wszystko i znaleźć jakieś wytłumaczenie. - powiedziała Spencer
- Dobra, ale masz czas do czwartku, bo potem jadę na tydzień do rodziców. - powiedział Brown, po czym szybkim krokiem wyszedł z biblioteki
Tagi: 9.
08.06.2013 o godz. 21:33

Rozdział 8. ''Niepewność"

Lekcje minęły dosyć szybko, nawet chemia, która dla większości była męczarnią. Robert, Matt, Kate oraz Spencer praktycznie przez cały dzień myśleli o zbliżającej się nocy. Prawdopodobnie chcieliby mieć to już za sobą, chcieliby dowiedzieć się czegoś nowego o śmierci przyjaciółki. Naprawdę potrzebowali jakiejś nowej wiadomości dotyczącej tamtego wieczoru.
Wszyscy spotkali się na obiedzie, który zazwyczaj zaczynał się o godzinie 14.00. Rozmawiali o wszystkim: o pracach domowych, o zbliżających się sprawdzianach, o rodzinie, jednak tego naprawdę ważnego dla nich tematu woleli teraz nie poruszać. Nie tutaj, nie przy wszystkich uczniach internatu Black Forest, a szczególnie nie koło Alex, która siedziała tuż obok nich. Pozostała trójka znajomych nadal nie wiedziała kim jest Mark Fink dla Alex. Kate była naprawdę dobrą koleżanką, która nie zdradzała niczyich sekretów.
Po skończonym posiłku, który dzisiejszego dnia był wyjątkowo dobry, uczniowie udali się do swoich pokojów, aby odrobić lekcje lub zająć się innymi sprawami.
- Wiecie, co ja jestem trochę zmęczona, więc się prześpię z pół godziny. - powiedziała Alex ziewając
- Ok, to my nie będziemy ci przeszkadzały i pójdziemy do chłopaków albo na świetlicę pooglądać telewizję! - oznajmniła pozytywnie Kate
- Ej, ale ja jeszcze muszą odrobić lekcję! - krzyknęła stanowczo Spencer
- Oj daj spokój, skończ wreszcie być taką pilną uczennicą. - uśmiechnęła się dziewczyna
- No dobra, ale tylko godzinka.
Dziewczyny wyszły z pokoju i udały się na świetlicę, gdzie spotkały Matta i Sebastiana, którzy oglądali mecz piłki nożnej. Przywitały się z nimi, po czym podeszły do komputera stojącego naprzeciwko kominka. Był to jeden z wielu komputerów znajdujących się w tym miejscu. Kolejny z niewielu plusów tego miejsca. Sprawdziły pocztę, żeby dowiedzieć się czy nie przyszedł email od ich rodziców. Niestety żadna nie dostała wiadomości. Z widocznym rozczarowaniem odeszły od biurka i postanowiły przejść się po szkole. Zazwyczaj nic ciekawego o tej porze się nie działo, tym razem było jednak inaczej. Idąc długim korytarzem, który zmierzał do sal przyrodniczych, usłyszały głośną rozmowę dwóch osób. Głosy dochodziły z sali 16, w której o tej porze nikt nie powinien się znajdować. Spojrzały przez szparę w drzwiach i ujrzały Alex, która rozmawia ze swoim bratem.
- Dowiedziałaś się czegoś? - zapytał krzycząc
- Nie, już ci mówiłam przecież! Ona nie chce ze mną rozmawiać o tych sprawach. - odpowiedziała
- Masz natychmiast coś zrobić rozumiesz? Muszę wiedzieć czy dowiedzieli się czegoś więcej na ten temat.
- Jaki temat? - zapytała cicho Spencer Kate
- Skąd mam wiedzieć? - zapytała oburzona – Dobrze, że przynajmniej nic jej nie powiedziałam.
- No i masz szczęście! - powiedziała ponownie zaglądając do sali – Ej, chodź szybko wychodzą!
Kate i Spencer schowały się do łazienki, która znajdowała się tuż obok sali. Dziewczyny były naprawdę zdziwione i ciekawe rozmowy tego dueciku. Nie wiedziały dokładnie czego dotyczyła ich rozmowa, mogły jedynie się domyślać.
- Co za idiotka z niej! A ja jej zaufałam, chciałam się z nią zaprzyjaźnić! Teraz musi mi wszystko wyjaśnić. - powiedziała wychodząc z toalety
- Zaczekaj! - powiedziała Spencer łapiąc ją za ramię – Nadal przecież nie wiemy, co ich łączy.
- Kto nie wie, ten nie wie. - powiedziała cicho
- Jak to? To ty coś wiesz i nam nie powiedziałaś? Dlaczego?
- Bo mnie o to prosiła, a przecież wiesz jaka jestem. Po prostu nie mogę, jeśli kiedyś będzie chciała to wam powie.
Wypowiadając te słowa Kate już zmierzała w kierunku pokoju. Chciała porozmawiać i wytłumaczyć całą sytuację z Alex. Dziewczyna spojrzała na zegarek była 16.30. Do kolacji zostało około półtorej godziny. Miała nadzieję, że zdążą porozmawiać.
- Fajnie się spało? - zapytała z sarkazmem współlokatorki
- No ... dzięki nie najgorzej.
W pokoju nie znajdował się nikt inny oprócz nich.
- A nie opowiesz mi o swoim bracie? Może chcesz usłyszeć ode mnie coś interesującego na jego temat? Wiesz może powiedz mu, że jeśli chce coś wiedzieć to niech sam do nas przyjdzie, a nie wysyła ciebie na przeszpiegi! - krzyczała kolejne zdania
- Słyszałaś? - zapytała retorycznie mimo, że znała już odpowiedź
- Ja ci naprawdę zaufałam.
- Przecież wiem, dlatego mu nic nie powiedziałam.
- Nie powiedziałaś mu, bo nic nie wiesz! - ponownie krzyknęła oburzona
- Tak? Odnośnie tego, co planujecie zrobić dzisiejszej pięknej nocy? Jeśli chcecie mieć tajemnice, może najpierw nauczcie się cicho mówić. - powiedziała Alex z sarkazmem, podchodząc bliżej dziewczyny
- I kto to mówi!? Wiesz, co nie mam ochoty się z tobą kłócić. - powiedziała udając się w stronę drzwi wyjściowych
- Zaczekaj! Ja ci opowiem jak było i w ogóle. - mówiła błagalnym tonem
- Dobra, ale szybko, bo nie mam czasu.
- Ja wiem, co wy planujecie dzisiaj. Trudno nie było się domyślić, powinniście bardziej uważać planując takie rzeczy. A Markowi nic nie powiedziałam, bo ty nie zdradziłaś nikomu mojego sekretu, więc nawet jeśli bym chciała, to każdego obowiązują jakieś zasady moralne. Naprawdę zależy mi na tej znajomości i chcę ci pomóc.
- Pomóc? Ty?
- Jestem dobra w informatyce. On ma dużo ważnych wiadomości na emailu, na telefonie i chyba ma jeszcze jakiś sejf w pokoju, ale nie wiem, co tam się znajduje. - mówiła szybko
- Mogę ci zaufać? - Kate zapytała ze łzami w oczach
- Jasne, że tak, ale nie płacz. - starała się ją pocieszyć – Co jest?
- Wiesz, bo ja tak na prawdę mam tylko was. Moi rodzice są w ciągłych rozjazdach. Mój tata jest managerem jakiejś tam gwiazdeczki pop, więc pewnie się domyślasz jak to wygląda. Natomiast moja mama woli zajmować się naszym ogrodnikiem i swoimi psami zamiast mną. To dlatego jestem czasami taką suką, po prostu nie wytrzymuje już.
- Jaką suką? Jesteś najlepsza. - powiedziała przytulając się do koleżanki
Dziewczyny spędziły jeszcze sporo czasu rozmawiając między innymi o swoim dzieciństwie. Nagle do pokoju wbiegła Spencer.
- No ludzie, co wy robicie? Od dziesięciu minut czekamy na was na kolacji.
- Jejciu to już? Ale się zagadałyśmy. - uśmiechnęła się Alex – Wybacz Spencer to moja wina.
- No tego to ja się domyśliłam. - powiedziała z sarkazmem wychodząc
Na szczęście kolacja przebiegła w miarę spokojnie, bez większych kłótni czy dyskusji. Razem odnieśli naczynia do kuchni, po czym udali się do pokoju dziewczyn.
- Hej Patrycja! Co za zaszczyt spotkać tu ciebie! - krzyknął zaskoczony Matt
- Ha ha ha, przyszłam tylko po ciuchy, idziemy dzisiaj z moim misiaczkiem na imprezę do jakiegoś nowego klubu. - odpowiedziała
- W takim razie udanej zabawy. - powiedział uroczo do wychodzącej Pat, która nawet nie zwróciła uwagi na jego słowa
Matt był właśnie taką osobą. Mimo, że ktoś był dla niego nie miły, nie potrafił się długo na kogokolwiek gniewać.
- Chcesz pójść z nami? - zapytała cicho Kate Alex
- Mogłabym wam pomóc.
- Ej słuchajcie! - krzyknęła brunetka – Alex dowiedziała się o naszym planie, więc pomyślałam, że może pójdzie z nami?
- Pogięło cię? - krzyknął oburzony Rob – Od kiedy ty rządzisz? Wiesz, a ja myślę, że ty jej specjalnie powiedziałaś!
- Nikogo nie obchodzi, co ty myślisz. - mówiąc to zrobiła krok w jego stronę
- Kate nie obraź się, ale chyba nie powinniśmy. Przecież ona ma z nim coś wspólnego. - powiedział cicho Matt
- To jest mój brat – powiedziała znienacka nowa współlokatorka
- Ciebie naprawdę pojebało Kate! - krzyknęła Spencer
- Dajcie mi dokończyć. Wiecie, że ona od dawna wie o naszym planie? Więc pomyślcie, jeśli chciała by mu powiedzieć to już by to zrobiła! - broniła przyjaciółki Kate
- Skąd wiesz, że tego nie zrobiła? - zapytali jednocześnie chłopcy
- Bo słyszałyśmy ze Spencer ich rozmowę. On serio nic nie wie.
- Jestem dobra w informatyce, a on ma dużo ważnych informacji w komputerze. - powiedziała cicho Alex
- Może ma rację. Spróbujmy przynajmniej. - zaczął Matt
- A mamy teraz inne wyjście skoro ta debilka jej powiedziała? - zapytał Brown
- Może w ogóle powinniśmy zrezygnować. - powiedziała zawsze racjonalnie myśląca klasowa kujonka
- Nie możemy się teraz wycofać. Jesteśmy winni to Sarze. - stwierdziła Kate
Tagi: 8.
02.05.2013 o godz. 17:23

Rozdział 7. ''Weekend''

Następnego dnia Spencer wychodząc z łazienki zobaczyła Roberta, który rozmawiał i całował z Pat. Dziewczyna wcześniej myślała, że chłopak się zmienił. Pragnęła, aby przestał spotykać się z innymi osobami i wreszcie zauważył ją. Jednak była w błędzie. Takie osoby jak Rob nigdy się nie zmieniają, są w stanie tylko krzywdzić innych, nie zważając na ich uczucia. Teoretycznie Pat nie była inna, ponieważ miała chłopaka, który naprawdę ją kochał.
Spencer nie chcąc dłużej patrzeć na całująca się parę szybko przeszła obok nich. W pewnym momencie chłopak ją zatrzymał.
- Ej mam prośbę. Nie mów nikomu o tym, co widziałaś. - mówił błagalnym tonem Robert
- A nie mogliście robić tego gdzie indziej!? W takim miejscu, w którym nikt by was nie widział! - uniosła się dziewczyna i łzy napłynęły jej do oczu
- Hej! Daj spokój, nie płacz. - uśmiechnął się – Co jest?
Dziewczyna jednak nie chciała mu niczego tłumaczyć, więc biegiem wróciła do pokoju.
- Co z nią? - zapytał się Robert, stojącej obok Pat
- Ty jesteś taki głupi czy tylko udajesz? - zapytała z sarkazmem w głosie
- Weź sobie nie pozwalaj.
- Ona cię kocha! - krzyknęła odchodząc w stronę łazienki
Nastolatek miał mieszane uczucia w związku z tym, co przed chwilą usłyszał. Pół roku temu podejrzewał, że Spencer oczekuje od niego czegoś więcej, ale nigdy nie zwracał na to uwagi. Może to był błąd, może chłopak też coś do niej czuł.
- Dobra, skończ, bo zaczynasz coś sobie wmawiać – powiedział pod nosem
Wrócił do pokoju, gdzie spotkał Matta, który ubierał się w szkolny mundurek. Chciał mu powiedzieć o wcześniejszym wydarzeniu, ale zrezygnował. Nie wiedział nawet czy słowa Patrycji to prawda. Postanowił, więc bez słowa wybrać się na śniadanie.
Czwórka przyjaciół usiadła przy stoliku i postanowiła porozmawiać o planie, który dzisiaj wieczorem miał wejść w życie.
- Więc jak? - zapytał się Matt - W sumie jest piątek, więc możemy spróbować dzisiaj.
- Też, o tym pomyślałam. - uśmiechnęła się Kate
Nagle do stolika podeszła Alex, która przywitała się z resztą
- Mogę się dosiąść? - grzecznie zapytała
- Jasne. – odpowiedział Robert, który wstał po skończonym posiłku – Spotkamy się za 15 minut w bibliotece.
- Jak chcesz. - powiedziała Kate bez żadnego głębszego uczucia – Więc jak tam u ciebie koleżanko? Zastanowiłaś się nad typem swojego wymarzonego chłopaka? - zapytała
- Proszę cię! Jeszcze nie, ale jak będę wiedziała to od razu ci powiem. - zaśmiała się
- Ok, ja nie wiem, o co chodzi, więc może pójdę do łazienki umyć zęby. - powiedziała ze szczerym uśmiechem na twarzy Spencer
- Masz rację! To ja pójdę z tobą, ale do męskiej toalety oczywiście. - zaśmiał się Matt
- Oni są niemożliwi. - powiedziała Kate do współlokatorki patrząc na wychodzących przyjaciół
- Ej a ja wam w czymś nie przeszkodziłam?
- Nie no coś ty, my zazwyczaj po śniadaniu spotykamy się w bibliotece, żeby pogadać i w ogóle.
- To dobrze, bo bałam się, że Robercik zaraz na mnie naskoczy. - wykrzywiła twarz wypowiadając jego imię
Dziewczyny szybko skończyły jeść, po czym każda udała się w inną stronę. Alex do pokoju, natomiast Kate na umówione spotkanie.
- Siemanko! - powiedziała radośnie do czekających już przyjaciół
- Rusz się! Długo mamy czekać, aż skończysz randkować? - krzyknął Robert
- Pogięło cię? To już z koleżanką nie mogę porozmawiać? Ale z ciebie tępak.
- Zamknijcie się oboje, a ty Kate siadaj już. - próbował ich uspokoić Matt
- Więc patrzcie, co mam! - pochwaliła się Spencer wyciągając coś z torebki
- Co to? - zapytali chórem
- Cicho! To eter dietylowy, który ukradłam z pracowni. Mam tam praktyki, więc trudno nie było.
- Praktyki? - zapytał się Rob
- No widać jak mnie słuchasz! Od kilku miesięcy wam mówiłam, że chcę iść na medycynę. - powiedziała smutnym głosem.
- Ja tam wiedziałam, Matt też. - powiedziała koleżanka próbując pocieszyć Spencer
- Ok, przepraszam. - odpowiedział Rob
- Nieważne, ale wracając do tematu to, co dalej robimy?
- Jak to, co? Bierzemy się w nocy do roboty! - krzyknął Matt
- No to wiem, ale chyba trzeba ustalić jeszcze przebieg całego planu.
- Więc ktoś musi stanąć wcześniej ''na czatach'' , żeby obserwować Fink'a. Musimy się dowiedzieć, kiedy wróci do pokoju i kiedy pójdzie spać. - zaczęła Kate – Potem już tylko z górki
- Lepiej może żebyś ty stanęła Kate. Spencer nie potrafi kłamać, a ty zawsze znajdziesz jakąś wymówkę w razie, gdyby ktoś nas złapał. - cicho powiedział Robert
- Czy ty coś sugerujesz? - zapytała z uśmiechem
- Nie, no coś ty!
Wszyscy się uśmiechnęli, po czym poszli w stronę klasy biologicznej, gdzie miała odbyć się pierwsza lekcja.
Tagi: 7.
30.04.2013 o godz. 11:57

Rozdział 6. ''Brunetka''

Wyszli spokojnie po skończonym posiłku i udali się do pokoju dziewczyn. Weszli do niego i zobaczyli brunetkę siedzącą na dawnym łóżku Sary. Pokój był czteroosobowy, więc nie zdziwiło ich, że ktoś do nich dołączył.
- Hej. Jestem Alex. - powiedziała grzecznie
- Super. Niesamowite. – powiedział Robert, który jak zwykle był niesamowicie miły dla nowo poznanych osób
- Hej. Ja jestem Spencer, to jest Kate i Matt. A ten naburmuszony to Rob. - odpowiedziała dziewczynie – Spotkałaś już Pat?
- Tak, tak. Rozmawiałam z nią przez chwilę. Wydawała się miła.
- No właśnie ''wydawała''. Jeśli nie chcesz spóźniać się na lekcję lepiej nastaw sobie budzik, bo ona z łaski swojej nie obudzi nikogo. - powiedziała Kate
- Dzięki za radę. Zapamiętam. A teraz sorki ja już muszę lecieć, bo jeszcze jakieś papiery mam do podpisania u dyrektora czy coś.
Nowa współlokatorka pożegnała się i wyszła.
- Tego nam jeszcze brakowało! - krzyknął Robert
- Uspokój się, co ? To nasz pokój i nam ona nie będzie przeszkadzała. - odpowiedziała Kate
Jak zwykle chłopak uniósł się dumą i wyszedł z pokoju. Nikt się nim za bardzo nie przejął. Miał on swoje humorki. Szczególnie odkąd nie ma z nimi Sary.
- Więc Spencer jaki jest ten Twój genialny plan ? - zapytał Matt
- Wolałabym , abyśmy wszyscy przy tym byli, bo nie będę powtarzała trzy razy. - powiedziała dziewczyna
- On i tak pewnie go za pierwszym razem nie zrozumie. - powiedziała Kate z uśmiechem na twarzy myśląc o Robie
Kate nie przepadała za Robertem. Nic szczególnego do niego nie miała, ale po prostu nie lubiła osób, które za bardzo się wywyższają i myślą, że mogą mieć każdą dziewczynę. Kate była zazwyczaj spokojna, ale w stosunku do niego po prostu nie mogła zachowywać się inaczej. Spencer czasem próbowała ich pogodzić, ale bez skutku. Kate po tych rozmowach czuła, że dziewczynie zależy na chłopaku, więc jeszcze bardziej go znienawidziła. Chciała dla niej jak najlepiej, a wiedziała, że z nim szczęśliwa by nie była.
Matt po jeszcze chwili rozmowy wyszedł z pokoju, aby się umyć. Spencer z Kate również udały się w stronę łazienki. Po drodze zobaczyły nową współlokatorkę rozmawiającą z nauczycielem historii. Zauważyły, że ten mocno ścisnął jej nadgarstek, lecz gdy zobaczył uczennice odruchowo ją puścił. Dziewczyny przeszły obok nich i skierowały się w stronę łazienki. Nie wiedziały, co o tym myśleć, ale postanowiły porozmawiać z Alex o jej problemach.

***


Wróciwszy do pokoju przyjaciółki zobaczyły zapłakaną Alex. Podeszły do niej i zapytały się. Co się stało. Oczywiście ta nie chciała z nimi rozmawiać. Powiedziała, że musi sama poradzić sobie z zaistniałą sytuacją i po prostu wyszła z pokoju.
- To było dziwne. - stwierdziła Kate
- Musimy postarać się dowiedzieć, co ich łączy. Ale teraz ja idę spać, bo jestem zmęczona.
Jeszcze leżąc w łóżkach dziewczyny zamieniły kilka zdań. Po czym zobaczyły, że do pokoju wróciła Alex i cicho położyła się spać. Na ich czwartą ''koleżankę'' z pokoju nawet nie było, co czekać, bo oczywiste jest, że teraz przesiaduje u swojego chłopaka.
Rano około 6.00 godziny do sypialni cicho weszli chłopcy.
- Hej! Wstawać za 20 minut macie być w bibliotece. - uśmiechnął się Matt
- Dobra już. – dziewczyny cicho odpowiedziały
Szybko się wyszykowały, założyły szkolny mundurek i zeszły na dół. Przyjaciele już czekali.
- Dawaj opowiadaj nam ten genialny plan – zaczął Robert
- W sumie to … - zaczęła Spencer
- Co !? - odpowiedzieli razem
- Ten plan jest troszeczkę niebezpieczny.
- Nieważne! O co w nim chodzi? – krzyknął Matt
- No, więc najpierw musielibyśmy ukraść eter dietylowy z pracowni chemicznej, który służy m.in. do usypiania ofiar tak jak na filmach. Później czekać, aż nasz pan profesorek wróci i uśnie w swoim pokoju. Trzeba wkraść się do niego, użyć eteru i zacząć działać. - powiedziała cicho
- Nie wiedziałam, że z ciebie taka przebiegła dziewczyna – zaśmiała się Kate
- Więc jak wszyscy się zgadzają? - zapytał Rob
- Oczywiście! - odpowiedzieli chórem
Jeszcze chwilę rozmawiali udoskonalając plan Spencer, po czym udali się na śniadanie. Swój pomysł mieli wcielić w życie podczas weekendu, ponieważ wtedy większość uczniów opuszczała internat i udawała się do rodzinnych domów.
- Hej! - powiedziała pozytywnie Kate do Alex, która usiadła przy stoliku przyjaciół
- Hej! - odpowiedziała z entuzjazmem
- Cześć i do widzenia! To nasz stolik. - usiósł się Rob
- Ej! Weź się ogarnij. - uspakajał go Matt
Razem w piątkę zjedli śniadanie, miło rozmawiając. Nawet buntowniczy Robert starał się być miły dla nowej koleżanki. Wszyscy po skończonym posiłku udali się do pokojów, aby wziąć książki.
- Hej Kate? - powiedziała Alex do znajomej
- No? Co tam? - odpowiedziała
- Wiesz, bo chciałam z tobą pogadać o tym wczorajszym. Muszę się komuś wygadać.
- Ok, ale teraz?
- Wolałabym troszeczkę później. Może po lekcjach?
- Jasne. To spotkamy się tutaj w pokoju czy gdzieś pójdziemy? - zapytała Kate
- Przejdźmy się, nie chce, żeby ktoś nas usłyszał. - odpowiedziała dziewczyna
- Spoko. Do zobaczenia. - powiedziała Kate do wychodzącej koleżanki
Kate jeszcze chwilę spędziła sama w pokoju rozmyślając, o tym co będzie tematem rozmowy. Nie miała pojęcia kim jest profesor Fink dla Alex. Dlaczego ją tak brutalnie trzymał? Niedługo jednak miało się wszystko wyjaśnić.

***


Kate szła nerwowo na spotkanie z Alex. Była naprawdę przejęta i ciekawa historii, którą miała niedługo usłyszeć. Dziewczyna umówiła się ze współlokatorka koło starej studni w środku lasu. Według przepisów ustalonych przez dyrektora nikt z uczniów nie mógł wychodzić poza teren szkoły, a szczególnie już udawać się w głąb lasu. Jednak Kate nie zważała na regulamin, ponieważ czuła, że musi pomóc dziewczynie, z którą miała nadzieję się zaprzyjaźnić. Podeszła, więc szybkim krokiem do studni przy której Alex już stała i grzecznie się przywitała.
- Hej! Przejdziemy się? - zapytała nowa uczennica
- Jasne.
- Wiesz, bo zdecydowałam się tobie powiedzieć o tej całej sytuacji, bo uważam, że jesteś chyba najfajniejszą i najszczerszą osobą w tym miejscu. - zaczęła
- Dzięki! Jesteś chyba jedyna, która tak uważa. – zaśmiała się
- Na pewno nie! - zaczęła sprzeczać się z dziewczyną Alex – Ale wiesz wracając do tego, co chciałam ci powiedzieć. Zacznę od najważniejszego - profesorek to mój brat.
- Słucham!? - wrzasnęła dziewczyna
- Posłuchaj oprócz tego, że jest moim przyrodnim braciszkiem to tak naprawdę nic mnie z nim nie łączy. On jest zupełnym przeciwieństwem mnie.
- Trudno nie zauważyć. - odpowiedziała pogodnie
- Opowiedzieć ci o sobie?
- Jeśli mi ufasz i chcesz tego.
- Może jednak tak trochę nie od początku zaczęłam, ale ważne jest to, że nie uciekłaś. - uśmiechnęła się. - Mark to mój przyrodni brat, który się mną opiekuje od śmierci naszej matki. Słyszałam, co się stało w zeszłym roku z waszą przyjaciółką i naprawdę mi przykro z tego powodu. Ten facet to totalny cham i nieudacznik! Wracając do mojej przeszłości to znalazłam się w tej szkole, bo z poprzedniej mnie wywalili za handel narkotykami i ogólnie za złe zachowanie. Między innymi dlatego w środę się kłóciliśmy. Ja go naprawdę kocham, bo co jak co, ale bratem to jest fajnym.
- Nie wiem, nie wnikam jaki jest dla ciebie, ale wiem jak potraktował Sarę! - odpowiedziała zirytowana
- Wiem, ale nie mogę odpowiadać za jego błędy. - powiedziała cicho
- Przepraszam, poniosło mnie. Chcesz mi jeszcze coś powiedzieć ciekawego?
- Może innym razem. Chodź, bo robi się ciemno i zaraz zauważą, że nas nie ma.
Wracając do internatu dziewczyny nie rozmawiały już na tamten temat. Poruszyły chyba wszystkie inne sprawy, które je ciekawiły, byle tylko nie wracać do tamtego. Alex i Kate stworzyły naprawdę świetny duet, więc żadna nie chciała tego zepsuć przez sprawy z przed paru miesięcy.
- A i zapomniałam ci powiedzieć, żebyś nie przejmowała się Robem. - powiedziała Kate stojąc przed stołówką
- Daj spokój! Nie przejmuję się nim, bo nie jest nawet w moim typie.
- Nie jest w twoim typie!? Więc jak wygląda twój typ idealnego chłopaka? - zaśmiała się
- Opowiem ci innym razem.
Tagi: 6.
08.04.2013 o godz. 21:15

Rozdział 5. ''Pamiętnik''

10 czerwca 2012
Cholera! Dziwnie się czuję jestem jakaś ospała, ciągle zmęczona, nic mi się nie chce.
Byłam dzisiaj u niego. Było naprawdę świetnie. Długo rozmawialiśmy, oglądaliśmy jakąś głupią komedię jedząc popcorn. Jednak on zachowywał się inaczej niż zwykle. Cały czas patrzył na zegarek, sprawdzał czy nie przyszedł mu żaden sms. Gdy go pytałam czy gdzieś się spieszy zaprzeczył po czym się uśmiechnął. Wyszłam od niego koło 23.15. Kate, Spencer oraz ''kochana'' Pat już spały. Wzięłam ręcznik, szampon i udałam się do łazienki. Gdy przechodziłam obok pokoju Mark'a usłyszałam jakieś krzyki. Damski głos mówił głośno do niego o jakiejś tajemnicy sprzed lat. Nie miałam pojęcia o co chodzi. Poza tym chyba nie chciałam wiedzieć.

13 czerwca 2012
Długo nie pisałam, ponieważ zwyczajnie byłam zmęczona ciągłym uczeniem się przed egzaminem końcowym. Z Markiem nie rozmawiałam od tamtej nocy. Nie wiem co się z nim dzieje. Po skończonych zajęciach, które prowadzi codziennie udaje się do lasu. Chciałam go zapytać, czy ma jakiś problem, ale on zwyczajnie mnie olewa. W sumie jeśli ma taki stosunek do mnie niech spada.

17 czerwca 2012
Już po egzaminach. Zdałam na 4. Jestem zadowolona. Szkoda, że tylko z tego. Poszłam do Fink'a, aby pogadać o ''nas''. Zranił mnie słowami, które wypowiedział w moim kierunku. Powiedział, że nie ma wobec mnie żadnych planów i mam po prostu zniknąć z jego życia.

- Frajer! - krzyknęła Kate - Czytaj dalej.
- Nie ma kolejnych stron. To nie możliwe! – uniósł się Matt
- Kurwa! Jak to? Przecież nikt tutaj nie wchodził.
- Idziemy do niego! – zarządził Rob
- Tak i na pewno odda Ci te strony, które prawdopodobnie obciążają go pod jakimś
względem. - powiedziała z sarkazmem Spencer
- Ale musimy coś zrobić!
Szybko wybiegli z pokoju i udali się do biblioteki. Spojrzeli na zegarek była 18.15. Kolacja zaczynała się o 18.00. Postanowili, więc udać się do stołówki. Zobaczyli tam siedzących przy stoliku nauczycieli. Najgłośniej oczywiście rozmawiał Fink, który lubił zwracać na siebie uwagę. Szczególnie kobiet. Zobaczywszy czwórkę przyjaciół uśmiechnął się triumfalnie, po czym wrócił do rozmowy.
- Cholera! Więc to na pewno on! - powiedział Rob
- Wow , ty naprawdę jesteś niesamowicie mądry. - powiedziała bez entuzjazmu Kate
- Zamknij się ! Dobra ? - ponownie uniósł się
- Skończyliście ? Bo chyba nie chcemy tracić czasu na zbędne kłótnie. - powiedziała Spencer
- Ok. Sorki Robercik. - przeprosiła grzecznie dziewczyna
- Więc, co robimy ? - zapytał Matt
- Hmm … mam chyba nawet jakiś plan. – odpowiedziała tajemniczo Spencer
Tagi: 5.
08.04.2013 o godz. 16:50

Bohaterowie:
internado.jpg
Tagi: Bohaterowie
06.04.2013 o godz. 19:33

Rozdział 4. "Kłamstwa, ostrzeżenia i problemy"

- Kuźwa! Kate wstawaj do cholery już ósma piętnaście – krzyczała Spencer do swojej kumpeli
-Co? Boże nie ma to jak spóźnić się na pierwszą lekcję. - mówiła spokojnym głosem.
Dziewczyny zauważyły, że nie ma ich współlokatorki Pat. Nie dziwne, że ich nie obudziła, przecież nienawidziły się od dawna. Natychmiast się ubrały, po czym zbiegły na dół do sali historycznej.
Wbiegły szybko do klasy. Przeprosiły nauczyciela po czym z pokerową twarzą usiadły w swojej ławce. Widziały zadowolenie na twarzy Patrycji, która za pewne była z siebie bardzo dumna, po tym jak wyłączyła budzik swoim "koleżankom" z pokoju. Nie przejmowały się nią, ponieważ były przerażone nowym historykiem. Był to profesor Mark Fink. Ten sam co cztery miesiące temu zrobił dziecko ich najlepszej przyjaciółce.
- Co jest? - powiedziały równocześnie odwracając się do Roberta i Matta siedzących tuż za nimi.
Spencer patrzyła na Roba, w którym od dawna była zakochana. Podziwiała jego rysy twarzy, niebieskie oczy i gęste ciemne włosy. Wiedziała, że on nigdy nie spojrzy na nią, w ten sam sposób w jaki ona spoglądała na niego. Mógł mieć każdą dziewczynę, w tym budynku, więc po co mu taka Spencer? Była najlepszą uczennicą w klasie, chociaż wcale się nie starała. Miała po prostu znakomitą pamięć. Gdy po lekcjach zdejmowała mundurek szkolny zazwyczaj ubierała się na szaro, żeby nie wyróżniać się w tłumie. Cała ona.
- Nikt nie wie. Wrócił tutaj jak gdyby nigdy nic! - uniósł się Matt
- Cholera! Przecież to niemożliwe! - krzyknęła piskliwym głosem Kate
- Cicho tam z tyłu! - odezwał się ich "ukochany" pan profesor
Wszyscy siedzieli na tej lekcji jak na szpilkach. Nikt nie mógł i nie chciał uwierzyć w to co właśnie się dzieje. Zadzwonił dzwonek. Czwórka przyjaciół wybiegła z sali kierując się do szkolnej biblioteki gdzie lubili przesiadywać. Nikt nie miał pojęcia co można zrobić w zaistniałej sytuacji.
Siedzieli wspólnie całą przerwę trwającą dziesięć minut. Zadzwonił dzwonek. Musieli udać się na kolejną lekcję. Mieli nadzieję, że będąc na informatyce nie doświadczą już takich niespodzianek.
Mijały kolejne minuty lekcji, na której Brown był bardzo niespokojny. Nagle zapytał się nauczycielki czy może iść do toalety. Dostał pozwolenie, więc szybko wyszedł z sali. Jednak chłopak nie miał zamiaru iść do łazienki, ale prosto do gabinetu dyrektora, aby wyjaśnić zaistniałą sytuację.

***


Cicho pukając do drzwi gabinetu chłopak wiedział dokładnie, co powie. Usłyszał zaproszenie do środka, a następnie, aby rozsiadł się w skórzanym fotelu naprzeciwko zarządcy tego miejsca. Nie czekając długo zaczął zadawać mu dręczące go pytania.
- To nieprawdopodobne! Jak to możliwe, że nauczyciel, który miał romans z uczennicą pracuje w najlepszej szkole w państwie? - zarzucił chłopak
- Spokojnie, spokojnie. Nie denerwuj się. Po prostu wraz z radą internatu uznaliśmy, że każdemu należy się druga szansa. Nie musimy, więc tłumaczyć się z tego uczniom.
- To chore! - krzyknął wybiegając z gabinetu.
Wracając na lekcję szedł wolno, aby przemyśleć wszystko. Gdy dotarł na informatykę od razu usiadł do swojego komputera i zaczął robić zadaną pracę. Po dziesięciu minutach zadzwonił dzwonek. Uczniowie wyszli z sal udając się do swoich pokoi, aby wziąć resztę książek.
Również Robert, Matt, Spencer i Kate udali się po książki. Po drodze naburmuszony Rob opowiedział o wizycie u dyrektora swoim kolegom po czym oznajmił im, że idzie do Fink'a. Przyjaciele nie byli zdziwieni jego zachowaniem. Większość z nich domyślała się, co jest powodem jego zachowania. Jedyna Spencer starała się zazwyczaj szukać innego wytłumaczenia.
- W sumie to szkoda mi go. - powidział Matt, patrząc na odchodzącego w kierunku pokoju nauczycieli przyjaciela
Mężczyzna nie zdziwił się na jego widok. Uśmiechnął się i zaprosił go do biblioteki. Usiedli przy wolnym biurku, po czym przyjaciel Sary zaczął zadawać kolejne pytania.
- Dlaczego wróciłeś? - powiedział mówiąc profesorowi na "ty"
- Wybacz, ale to chyba twoja sprawa.
- Jest odkąd moja przyjaciółka zabiła się przez ciebie! - krzyknął zdruzgotany
- Nie mam zamiaru, o tym rozmawiać. Zwłaszcza z tobą. Jak ci się nudzi to znajdź jakiś temat historyczny, którego nie rozumiesz i przyjdź do mnie. Jestem pewien, że większości z nich nie rozumiesz. - powiedział wychodząc
Robertowi wydawało się, że zobaczył na palcu u historyka taki sam sygnet jaki miała Sara w momencie kiedy znaleźli ją martwą na szkolnym poddaszu. W myślach stwierdził, że to nie może być przypadek i, że szkoła ta jest dziwna tak samo jak ludzie mieszkający tutaj, a oni muszą dowiedzieć się prawdy na temat samobójstwa ich wspólnej przyjaciółki. A może nawet zabójstwa.

***


Po skończonych zajęciach przyjaciele postanowili spotkać się w pokoju chłopców, aby wspólnie obmyślić plan działania.
- Musimy coś z tym zrobić! - krzyczał Rob
- Serio? A masz jakiś pomysł? - zapytała Kate uśmiechając się z sarkazmem
- Trzeba przeszukać jego pokój. Może będzie miał jeszcze jakieś rzeczy należące do Sary.
- Zwariowałeś?! To jest nasz nauczyciel. Jak nas przyłapią od razu wylatujemy i nigdy nie dowiemy się, co tak naprawdę wtedy się wydarzyło. - tłumaczyła Spencer
- Chyba warto spróbować. - powiedział Matt zgadzając się z Robem.
Tylko on wiedział co tak naprawdę czuł Rob po śmierci dziewczyny, w której był zakochany od bardzo dawna. Widział też, że jak dotąd jeszcze nie pogodził się z jej stratą. Pocieszał go, gdy byli sami. Traktowali się jak rodzeństwo, którego żadne z nich nie ma.
- Dobra, ale trzeba przemyśleć plan działania. Zaczekamy, aż zaczną się kolejne zajęcia. Wtedy pójdziemy do jego pokoju i sprawdzimy, co jeszcze ukrywa nasz "kochany" pan profesor. - dyrygowała Spencer
- Ok. - zgodzili się z jej "twórczym" pomysłem
Usłyszeli dzwonek na kolejną lekcję. Miała to być chemia, której wszyscy nie znosili oprócz klasowej kujonki – Spencer. Oczywiście grupka przyjaciół nie szła w kierunku sali chemicznej, lecz na piętro na którym znajdowały się pokoje nauczycielskie. Podeszli cicho do drzwi i jeszcze rozejrzeli się wokoło, aby sprawdzić czy nikt nie idzie. Zazwyczaj ludzie pracujący tutaj zostawiają otwarte pokoje, aby sprzątaczki mogły sprzątać nie nosząc wszystkich kluczy. Nikt pewnie nie spodziewa się, że będą tacy studenci, którzy zaczną przeszukiwać pomieszczenie, aby dowiedzieć się sekretów skrywanych przez innych. Byli już tam dobre pięć minut, a Spencer, która stała na czatach zaczęła się niepokoić. Weszła, aby zacząć pospieszać kolegów. W pewnym momencie odezwała się Kate, która prawdopodobnie znalazła coś istotnego.
- Hej! Spójrzcie. To chyba jej pamiętnik, w którym tak ciągle coś notowała. - powiedziała cicho
- Daj mi to! - krzyknął Rob.
Zaczął przeglądać kolejne strony. Spojrzał na ostatni wpis, który został zanotowany dokładnie 20 czerwca 2012 roku. Był to dzień rzekomego samobójstwa Sary.
- Chodźcie już stąd! - dyrygowała kolejne polecenia nasza klasowa mądrala Spencer
- Racja. Skończymy czytać w pokoju dziewczyn. - stwierdził Matt
Wyszli, rozglądając się wcześniej, aby sprawdzić czy ktoś nie idzie. Wrócili spokojnie do pokoju dziewczyn, żeby przeczytać pamiętnik przyjaciółki. Może nie powinni tego robić, ale musieli dowiedzieć się prawdy. Nie zdążyli jednak nawet otworzyć pierwszej strony, ponieważ ktoś zapukał do ich drzwi. Rob szybko schował pamiętnik pod szafkę. Kate poszła otworzyć drzwi. Przed nimi stał pan Smith – dyrektor tego miejsca. Stał z poważną miną, co nie oznaczało niczego dobrego.
- Zapraszam do mojego gabinetu. Natychmiast! - powiedział głośno
Podążając powoli za dyrektorem szli w kierunku jego biura.
Domyślali się czego będzie dotyczyła ta rozmowa. Ich nieobecności na lekcji chemii. Tak przynajmniej uważali. Usiedli, więc spokojnie na fotelach w pomarańczowym gabinecie dyrektora.
- Chcielibyście mi coś powiedzieć? – zaczął pan Smith
- No … nie byliśmy na tych zajęciach, bo Kate źle się poczuła i chcieliśmy jej dotrzymać towarzystwa. - tłumaczyła się Spencer
- Hmm ... Panno Harrey mnie nie interesują problemy zdrowotne Kate, bo tym powinna zająć się szkolna pielęgniarka. Chodzi mi, o to co powiedziała mi nowa sprzątaczka. Widziała jak wychodziliście z pokoju jednego z nauczycieli. Można wiedzieć, co żeście tam robili?
- My chcieliśmy znaleźć … - zaczęła wystraszona Harrey
- Chcieliśmy znaleźć odpowiedzi do testu, który ma odbyć się w przyszłym tygodniu. - przerwał jej Matt
- Test … No dobrze, miejmy nadzieję, że to prawda. Niestety musicie ponieść konsekwencje swojego wybryku. Wszyscy jesteście ukarani. Odejmiemy wam po 3 punkty z egzaminu semestralnego. Jak pewnie się domyślacie na tym egzaminie liczy się każdy punkt. Mam nadzieję, że więcej nie wpadnie wam ten pomysł do głowy oraz zaczniecie się porządnie
uczyć. - powiedział wskazując nam drzwi do wyjścia - A teraz na lekcje - dodał
Idąc w kierunku sali umówili się, że po kolacji o godzinie 18.30 spotkają się w pokoju chłopców, żeby przeczytać zapiski Sary.

***


Wracając samotnie do pokoju po skończonej kolacji Robert Brown zobaczył nauczyciela historii, który zmierzał w jego stronę. Chciał przejść koło niego obojętnie, ale ten złapał go za ramię, aby się zatrzymał.
- Czego? - ''grzecznie'' zapytał
- Słuchaj po pierwsze nie tym tonem, a po drugie oddaj mi, to co ukradliście z mojego
pokoju! - wrzasnął
- Nie znaleźliśmy odpowiedzi do testu. - uśmiechnął się Robert triumfalnie
- Głupiego udajesz? Czekam do jutrzejszej kolacji. Jeśli nie, to sami się przekonacie co się wam ''przypadkiem'' może stać. - uśmiechnął się z sarkazmem
Brown szybko wrócił do pokoju. Opowiedział o wydarzeniu przyjaciołom, po czym wspólnie postanowili od razu zacząć czytać pamiętnik.
Tagi: 4.
06.04.2013 o godz. 16:59

Rozdział 3. "Początek"

Idąc szerokim korytarzem Matt ujrzał Martę, swoją byłą dziewczynę, do której ciągle coś czuł. Już chciał do niej zagadać, gdy dostrzegł, że podszedł do niej jej obecny chłopak – Filip.
- Odpuść sobie wreszcie. - powiedział cicho pod nosem
Miał zamiar przywitać się ze swoimi przyjaciółmi, ale nigdzie nie mógł ich znaleźć, więc postanowił pójść do swojego pokoju, żeby się rozpakować. Dzielił go z Robem i Sebastianem.
Pomieszczenie było dosyć duże. Stały w nim cztery łóżka, z których trzy były zajęte. Ściany były koloru błękitnego. Poza łóżkami w pokoju tradycyjnie były biurka z lampkami, szafki na ubrania oraz różnorodne ozdoby. Każdy pokój był prawie taki sam, różniły się tylko kolorami ścian.
Wszedłszy do pomieszczenia oślepiły go jasne promienie słoneczne. Po chwili ujrzał, że ktoś rzucił mu się na szyję. To była Spencer. Reszta jego przyjaciół już czekała na niego w pokoju. Wszyscy byli szczęśliwi mogąc znów się zobaczyć. Może to dziwne, że przez całe wakacje się nie spotykali, ale to ze względu na ich rodziców, którzy przypomnieli sobie, że mają dzieci i postanowili wykorzystać ten czas na zwiedzanie rozmaitych miejsc na świecie. Rozmawiali dzieląc się swoimi wspomnieniami, aż do ciszy nocnej, która w Black Forest obowiązywała od godziny 23.00 do godziny 6.00. Wiedzieli, że czas zapomnieć o wypoczynku i wrócić do szarej rzeczywistości. Chcieli dobrze wykorzystać ten rok, ponieważ były to ich ostatnie wspólne miesiące przed wyborem nowych uczelni.
Tagi: 3.
06.04.2013 o godz. 16:43

Rozdział 2. "Wspomnienia"

Tydzień przed zakończeniem roku szkolnego najlepsza przyjaciółka Kate popełniła, w tym miejscu samobójstwo. Powodem tego czynu była ciąża dziewczyny, która ukrywała to wszystkimi z powodu, iż było to dziecko jej i nauczyciela historii. Po dochodzeniu policji i tak zwolniono go z posady pedagoga oraz odebrano mu prawo do wykonywania zawodu. Przyjaciele po tej ogromnej dla nich stracie byli całkowicie załamani, traktowali ją jak siostrę, której żadne z nich nie miało. Nie chcieli wierzyć w to, że Sara, która była osobą niezwykle odporną psychicznie mogła dopuścić się takiego czynu. Jednak kiedyś musieli się z tym pogodzić. Jest też wiele innych powodów dla, których woleli by chodzić do "normalnej" szkoły, ale według ich rodziców nie są one wystarczająco przekonujące. Tak, więc zmuszeni są chodzić właśnie do tej placówki.
Tagi: 2.
06.04.2013 o godz. 16:42

Rozdział 1. "Pierwszy dzień"

Jeden z najgorszych dni w roku – 1 wrzesień początek nowego roku szkolnego. Dzień znienawidzony przez większość uczniów. Szkoła dla większości oznacza koniec wolności, spotkań z kolegami, a przede wszystkim imprez. Jednak dla nich oznacza coś więcej, dla czwórki przyjaciół, którzy jak co roku wracają do tego miejsca – Internatu "Black Forest". Matt, Rob, Spencer i Kate powracają do tego miejsca z myślą, że przez kolejne dziesięć miesięcy będą widzieli swoich rodziców nie więcej niż dwa razy w ciągu miesiąca. Często prawdopodobnie nie przyjadą wcale z powodu "pracy". W instytucji tej uczą się dzieci najbogatszych osób w kraju. Jest to szkoła dla dzieci polityków, piosenkarzy czy aktorów. Budynek jest oddalony od najbliższego miasta o niecałe dwadzieścia pięć kilometrów, a od stolicy kraju ponad dwieście pięćdziesiąt. Jednak to nie są jedyne wady tego okropnego miejsca.
Tagi: 1.
06.04.2013 o godz. 16:40
Natalcia90210
Internat Black Forest
Skąd: PRAWIE WARSZAWA
O mnie: http://weareyoung.bloblo.pl/ http://ask.fm/InternatBlackForest
statystyki